Obrazy lata

Obrazy lata. Leniwe, ciepłe i barwne kadry. 

Lato, to w przyrodzie czas stabilizacji. Po pełnej ruchu i akcji wiośnie nastaje czas spokoju. Lato, to czas długich i ciepłych dni, czas obfitości pokarmu, czas wychowywania młodych. Zwłaszcza lata, w którym pierwszy raz od kilku sezonów nie dominuje susza. Eksplozja zieleni i bujne życie owadów świadczą o tym, że to dla zwierząt bardzo dobry czas. 

obrazy lata
nad stawami i trzcinowiskami polują błotniaki 
obrazy lata
dynamiczne zachody słońca ubarwiają lipcowe wieczory
ciepłe i mokre lato, to czas owadów

Czytaj dalej „Obrazy lata”

Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya (z archiwum)

Półwysep Varanger. Wyspy Vardo i Hornoya.

 

Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
maskonur, wyspa Hornoya

[…]

Dzień 6. Wyprawa do rezerwatu ptaków na wyspie Hornoya.

Aby dostać się z Vardo na wyspę Hornoya trzeba zapłacić 300 koron (ok. 150 zł) za 12 minutowy rejs łodzią. Przed godziną 9:00 (o tej zwykle wypływa łódź) melduję się w przystani portowej, gdzie na tablicy informacyjnej czytam, że w soboty łódź wypływa tylko o godz. 12:00. Mam zatem trochę czasu na eksploracje wybrzeża w okolicy portu. Już pierwsze zejście nad wodę (niedaleko portowego falochronu) okazuje się trafieniem w dziesiątkę. Na brzegu, na którym zalegają całe sterty wodorostów wyrzuconych przypływem „urzęduje” duża grupa ptaków. Po przejściu (i podczołganiu) kilkunastu metrów instaluję się w pozycji leżącej w pobliżu linii wody. Ptaki raczej nie zwracają na mnie uwagi. W moim bezpośrednim sąsiedztwie żerują biegusy morskie, sieweczki obroźne i kilka szlamników. Kawałek dalej przy kamienistym wybrzeżu obleganym przez rybitwy popielate, spokojnie kołyszą się na wodzie edredony z młodymi. Co chwilę przelatuje popiskujący ostrygojad. Sieweczki spacerują elegancko wśród ganiających się grupek biegusów. Szlamniki przechadzają się leniwie w płytkiej wodzie zapadając co chwilę w krótki letarg.

Wyprawa do rezerwatu ptaków na wyspie Hornoya.
sieweczka i biegusy
Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
rybitwy popielate
Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
szlamnik
Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
edredon

Czytaj dalej „Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya (z archiwum)”

Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym

Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym to doświadczanie mokradeł, poszukiwania żółwi błotnych, a także obserwacje ptaków na stawach, jeziorach, bezkresnych łąkach i w podmokłych lasach.

Lato w Poleskim Parku Narodowym.

Lato (początek lipca), to wszechobecna zieleń. Po dość mokrej wiośnie rozkwit roślinności na wschodzie kraju jest wręcz niesamowity. Doskonale widać to na szlakach Parku. Spacer długa kładką, to marsz przez niedostępną dżunglę złożoną z drzew, krzewów, paproci i mokradeł. Wyjątkowo dużą aktywność komarów (dla których podmokłe lasy są wręcz idealnym środowiskiem do wylęgania) wynagradzał zupełny brak turystów, co jak na pierwszy tydzień wakacji mogło trochę dziwić. Na szlakach Poleskiego Parku Narodowego pojawiali się tylko pojedynczy piechurzy. Przeważnie byli to ludzie wyposażeni w lornetki, prawdopodobnie „wypatrywacze” ptaków. PPN dla obserwatora przyrody, to miejsce bardzo atrakcyjne. Przy odrobinie szczęścia można zobaczyć tu jednego z najrzadszych polskich gadów – zagrożonego wyginięciem żółwia błotnego. Można trafić na żerujące na mokradłach, lub spacerujące po łąkach łosie. Do tego na niebie trafiają się bardzo nieliczne gatunki ptaków, jak choćby drapieżne gadożery, czy kurhanniki. Na spacery po Parku warto zarezerwować sobie kilka dni. Wizytę w PPN można też połączyć z odwiedzeniem Lasów Sobiborskich (Sobiborskiego Parku Krajobrazowego) i Doliny Bugu. Odwiedzenie szlaków i ścieżek przyrodniczych tych regionów zagwarantuje nam mnóstwo ciekawych obserwacji wynikających z dużej atrakcyjności przyrodniczej tych „niezadeptanych” jeszcze przez turystów miejsc.      

Żółw błotny jest jedynym gatunkiem żółwia naturalnie żyjącym w Polce.

Gady te w naturalnych środowisku żyją ponad 100 lat. Żyją w środowisku wodnym zamieszkując leśne oczka wodne, nieduże zarastające jeziora, bagna i starorzecza.  Żółwie błotne są drapieżnikami. Polują pod wodą na owady, bezkręgowce, płazy i ryby. Rezerwat „Żółwiowe Błota”w Sobiborskim Parku Krajobrazowym, a także Poleski Park Narodowy to jedne z największych ostoi tego gatunku w kraju. Żółwie błotne wpisane są do Polskiej Czerwonej Księgi i od 1935 roku objęte są ścisłą ochroną. 

 

Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym
jeden ze szlaków w PPN
Poleski Park Narodowy
Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym
jedną z największych atrakcji Parku są żółwie błotne
Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym
na zarośniętych brzegach jezior królują grzybienie białe

Czytaj dalej „Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym”

Letnie spotkania z przyrodą Lubelszczyzny

Letnia wyprawa na wschodnią Lubelszczynę.

Kraina Bugu urzeka krajobrazami, spokojem i bogactwem życia. Dolina Bugu, Poleski Park Narodowy, podmokłe lasy, kolorowe łąki oraz jeziora i stawy zapewniają obserwatorowi przyrody mnóstwo atrakcji. Dostępność opcji obcowania z przyrodą i długość letniego dnia nie pozwalają wiele czasu na sen. Dodatkowo, jeśli ktoś chce zobaczyć (lub usłyszeć) sowy, z których słyną Lasy Sobiborskie, to musi zarwać też kawałek nocy (warto to zrobić również z uwagi na aktywność innych nocnych ptaków – lelków). Lato na Lubelszczyźnie, to niezliczone gniazda bocianie, pełne całkiem już sporych młodych, które nieustannie czekają na jedzenie. To żurawie trąbiące o świcie. To również mnóstwo małych ptaków, które uwijają się nad łąkami i polami. To także sarny, o spotkanie których naprawdę nietrudno. Wystarczy wyjść na łąkę graniczącą z lasem, lub większym polnym zadrzewienim. Ale ta kraina, to także niesamowite krajobrazy, otwarte przestrzenie, które specyficznie działają na obserwatora.

Czuć tu spokój i nie widać tak obecnej w innych rejonach presji na środowisko ze strony człowieka.

W wielu miejscach jedyną ingerencją ludzi jest koszenie łąk, na czym przyroda korzysta. Również ruch turystyczny jest tu bardzo umiarkowany. Czasem przez większość dnia widuje się tylko miejscowych. Letnie spotkania z przyrodą na Lubelszczyźnie polecam zwłaszcza tym, którzy do wakacyjnego odpoczynku nie potrzebują „kurortów”, głośnych miasteczek skupiających stragany z gadżetami, budki z goframi i umilających pobyt głośną muzyką. O takie atrakcje w Krainie Bugu raczej trudno.     

łąki i pola tworzą ten uroczy bezkres krainy Bugu
nietrudno tu o spotkanie z sarną
bociany polują teraz od świtu do zmroku 
koszone łąki przyciągają ptaki drapieżne i wielkie stada szpaków (widok na Krowie Bagno)

Czytaj dalej „Letnie spotkania z przyrodą Lubelszczyzny”

Lasy Sobiborskie – powrót

Powrót do Sobiboru.

Jak w poprzednich dwóch latach, również w tym roku odwiedziliśmy Lasy Sobiborskie. Wróciliśmy na Lubelszczyznę, aby kolejny raz próbować zrealizować jedno z naszych największych ornitologicznych marzeń – zobaczyć puszczyka mszarnego. Tym razem powiedzenie „do trzech razy sztuka” się nie sprawdziło. Pomimo dużego wysiłku, wstawania przed świtem, zarywania do późna kolejnych nocy oraz wieku pokonanych kilometrów, puszczyka nie zobaczyliśmy. Tragedii nie ma, bo urok Sobiborskich Lasów nadal na nas działa, a mit „wielkiej twarzy” każe nam tu wrócić w przyszłym sezonie.

W ciągu dnia lasy pełne były ptasiej drobnicy: sikor, dzwońców, zięb, świergotków drzewnych, pierwiosnków, piecuszków, świstunek, rudzików, strzyżyków i kapturek. Do tego: dzięcioły (dzięciołki, dzięcioły duże i czarne), kosy, śpiewaki, wilgi, sójki, wrony, kruki i myszołowy. Na zrębach bardzo liczne były gąsiorki. Po zmroku, choć nie dane nam było nacieszyć się puszczykami, mogliśmy obserwować i słyszeć tokowe popisy lelków oraz przelatujące nisko nad lasem pochrapujące słonki. Świat ssaków reprezentowały liczne sarny, zające i nietoperze.  

Dlaczego Lasy Sobiborskie są tak dobrym miejscem do obserwacji ptaków?

Choć lasy te, to w dużej mierze suche sosnowe bory, to o przyrodniczej atrakcyjności tego rejonu stanowią podmokłe mszary, czyli torfowiska – podmokłe obszary zasilane wodami opadowymi. Te rozległe i niedostępne przestrzenie są ostoją wielu gatunków zwierząt. Na tych terenach człowiek im nie przeszkadza. Urokiem tych wschodnich krańców Polski jest brak turystów. Choć tydzień temu rozpoczęły się wakacje, to jedynymi ludźmi, jakich spotykaliśmy w lesie, byli zbieracze jagód i grzybów (kurek i prawdziwków), na które właśnie rozpoczął się sezon. Na niektórych drogach mijaliśmy też nielicznych rowerzystów. W odróżnieniu od zdecydowanie bardziej rozwiniętego turystycznie Podlasia (Biebrza, Puszcza Białowieska), Polesie to odludna i dość dzika kraina, przez wielu jeszcze nie odkryta. Również dlatego jej tajemniczy urok ściągnie nas tam jeszcze nie raz.   

mszar, jeden z wielu, to na którejś z tych brzóz może siedzieć mityczny puszczyk …
na suchych terenach dominują bory sosnowe
kolacja na zrębie …

Czytaj dalej „Lasy Sobiborskie – powrót”

Historia jednego zdjęcia – BIELIK

W cyklu „Historia jednego zdjęcia” będę przybliżać okoliczności wykonania moich ulubionych ujęć. Na pierwszy ogień idzie bliskie spotkanie z bielikiem, które udało się utrwalić w Puszczy Noteckiej.

Podróż przebiegła dosyć sprawnie. Po czterech godzinach jazdy i krótkim poszukiwaniu tej właściwej leśnej drogi, w którą należy skręcić jestem na miejscu. To gościniec położony pośród puszczy, nad dużymi i „dzikimi” stawami rybnymi. Do najbliższej wsi jest stąd kilka kilometrów. Dostaję pokój, którego największą zaletą jest widok z dużego okna. Widok ten robi na mnie wrażenie. Patrzę na wielki staw porośnięty szuwarami, sąsiadujący z gęstym lasem. Takie OKNO – OBRAZEK. Aż ciężko się od niego oderwać. Żywe, jesienne kolory przyrody obsiadły już część drzew. Istne cudo.
Po szybkim zainstalowaniu się w pokoju robię pierwszy wywiad z Gospodarzem. Dzieli się ze mną kilkoma ciekawymi informacjami na temat okolicy. Najcenniejsza zdaje się być ta mówiąca o starej wieży obserwacyjnej pośród zarośniętych stawów. Dostaję nawet klucz, bo zabudowana, drewniana wieża jest zamykana. Nie zwlekając ruszam na popołudniowy spacer, aby przetrzeć szlak przed poranną wyprawą.

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – BIELIK”

Makro – Impresje

Patrzenie przez kolorowe szkiełka.

Czasem warto spojrzeć zupełnie inaczej, nietypowo, z przymrużeniem oka. W takim patrzeniu pomaga stary manualny obiektyw, który wydaje się być wręcz stworzonym do impresyjnego pokazywania świata, znanego z „normalnych” fotografii. Takie kreowanie lekko nienaturalnych obrazów wciągnęło mnie na długie godziny i powstały takie oto makro – impresje …

Czytaj dalej „Makro – Impresje”

Relacja z wyprawy na norweską wyspę Runde (z archiwum)

 

W cyklu relacji z ciekawych miejsc, które widziałem, zamieszczam krótką relację z wyprawy na norweską wyspę Runde.

Na początku czerwca dotarliśmy na wyspę RUNDE położoną na wybrzeżu morza Norweskiego (będącego częścią Oceanu Arktycznego). Wyspa położona jest na południowy zachód od miejscowości Alesund. Przez kilka dni mieliśmy okazję napawać się pięknem dzikiej, niemalże nieskażonej ręką człowieka przyrody. Wyspę zamieszkuje ok. 160 ludzi i w zależności od pory roku około pół miliona ptaków. Ptasi świat reprezentowany jest m.in. przez: liczne edredony, ostrygojady, głuptaki, mewy (głównie trójpalczaste), fulmary, kormorany czubate, alki, nurzyki, nurniki, maskonury, wydrzyki i drapieżne bieliki. „Ptasia drobnica” to m.in.: wróble, sikory, dzwońce, trznadle, pliszki i świergotki. Wyspa zamieszkana jest tylko wzdłuż jednego z brzegów. Główna i jedyna droga prowadzi wzdłuż wybrzeża. Naszą bazą (na wyprawie byłem z rodziną) był HOSTEL oferujący dość skromne, ale zupełnie wystarczające do spania warunki (pobyt w hostelu ogranicza się praktycznie do spania bo dzień spędza się przecież w terenie).

Z tym spaniem to ciekawa historia. O tej porze roku w tej części Norwegii nie robi się ciemno.

Słońce chowa się za horyzont i około godziny 1:00 robi się tylko trochę bardziej „szaro” (jak w Polsce w pochmurny dzień). Po dwóch godzinach znów robi się widno. W związku z tym zamiast kłaść się spać ok. 22:00 czy 23:00 – bierze się lornetkę, aparat i wychodzi w teren – bo szkoda „dnia”. Już przed hostelem, położonym nad sama wodą (15 m do wody i z 50 m do przystani, z której wypływają łodzie) można było obserwować duże mewy (srebrzyste i siodłate), ale także edredony i ostrygojady. Z opowieści gospodarza hostelu wynikało, że również bieliki często przesiadują w pobliżu przystani. Wyspę można przemierzać po wyznaczonych szlakach. W kilku miejscach oznakowane są miejsca dogodne do obserwacji poszczególnych gatunków. Doskonałym sposobem zbliżenia się do ptaków jest również podróż dookoła wyspy wynajętą łodzią. Miejscowi „przewoźnicy” są doskonale przygotowani do rejsów z turystami i podpływają odpowiednio pod klify opowiadając (w języku angielskim) o ptakach, które tam widać.

Czytaj dalej „Relacja z wyprawy na norweską wyspę Runde (z archiwum)”