Dlaczego wybrałem Przyrodę

Dlaczego wybrałem Przyrodę?

Jestem zafascynowany Naturą. Przyrodą, która mnie otacza. Przyrodą, którą od dłuższego czasu podglądam i fotografuję. To już ponad 10 lat takim wyprawom z lornetką i aparatem poświęcam każdą wolną chwilę, działając w miarę możliwości zarówno bardzo lokalnie, jak również wypuszczając się gdzieś dalej. Z biegiem czasu hobby stało się pasją, a ja chcąc zobaczyć kolejne gatunki ptaków i innych zwierząt, czy też odkrywać nowe krajobrazy, zjechałem kawał Polski i Europy. Uważam się za dokumentalistę, bo do artystów raczej mi daleko. Fotografia jest przeważnie „tylko” dopełnieniem przeżycia, którego dane mi jest doświadczać podczas obserwowania, obcowania z Naturą.

Dlaczego wybrałem Przyrodę?
w terenie …

Moje Spotkania z Przyrodą.

Doskonale pamiętam swoje początki. Gdy wszystko było nowe. Gdy zaczynałem odkrywać świat ptaków wyszukując i rozpoznając w atlasie kolejne widziane „na żywo” gatunki. Gdy szukałem dla siebie pierwszej lornetki, aparatu i obiektywu, które nadawałby się do fotografii przyrodniczej. Gdy próbowałem opanować sztukę kamuflażu. Gdy zaczynałem rozumieć, że nie wszystko można podejść i sfotografować. Kiedy zacząłem pojmować, jak często trzeba się ukryć i cierpliwie przesiedzieć długie godziny żeby być bliżej przedstawicieli wyjątkowo płochliwych gatunków. Zrozumiałem również, że trzeba czytać o zwierzętach, poznawać ich środowisko i zwyczaje. Poznawać drzewa, kwiaty, kolejne gatunki owadów, płazów i gadów. Bo wszystko się przeplata i zazębia. Zaczynało do mnie docierać, że trzeba spędzać wiele godzin w terenie zanim znajdzie się to optymalne miejsce na zrobienie zdjęcia. I śledzić prognozy pogody, nauczyć się je czytać, wreszcie zrozumieć, że nie ma pogody złej, że z każdych warunków można wyciągnąć coś dobrego, coś ciekawego. Dzisiaj wiem już więcej, a nabyte w terenie doświadczenie znacznie ułatwia mi owo podglądanie tego alternatywnego świata – świata Przyrody. Uważam też, że jeszcze ciągle wiele przede mną. Nadal uczę się przecież robić lepsze zdjęcia. Nadal zaczynam rozumieć więcej.

Czytaj dalej „Dlaczego wybrałem Przyrodę”

Zaproszenie na wystawę

Zapraszam do Piotrkowa na wystawę moich fotografii ze Skandynawii. Zdjęcia będzie można oglądać w CENTRUM IDEI KU DEMOKRACJI

30 lipca – 23 sierpnia 2017 r. – Galeria „Śnieżne Krużganki” 

FINISAŻ WYSTAWY w środę 23 sierpnia 2017 r. o godz. 19:00

Michał Stanecki - Surowe Piękno

„Surowe piękno” to fotograficzna opowieść o naturalnej potędze PÓŁNOCY EUROPY.

Opowieść o bezkresnych lasach, jeziorach, rozległych bagnach, groźnych górach i otwartych przestrzeniach arktycznej tundry. To opowieść o ptakach gniazdujących na skalistych klifach morskich wysp, o reniferach przemierzających tundrę za kołem podbiegunowym i o niedźwiedziach władających tajgą Karelii. Północne krańce naszego kontynentu, to dziewicza przyroda tętniąca życiem obecnym dosłownie na wyciągnięcie ręki. „Surowe piękno” to próba pokazania kadrów, które obrazują Przyrodę Północy. Zapadające w pamięć krajobrazy, niesamowite bezludne miejsca i zwierzęta, które nie mają zaszczepionego lęku przed człowiekiem. Zwierzęta, które można obserwować z bliska, bezpośrednio w ich środowisku. Bo na surowej Północy, to człowiek dostosowuje się do natury, będąc zaledwie małą jej częścią. Podróż po krańcach naszego kontynentu uzmysławia nam jak wielka jest potęga Przyrody i jak małymi jesteśmy my – ludzie. Doświadczanie Północy pozwala nam nabrać pokory i większego szacunku dla Natury.  

 

„Surowe piękno” to podsumowanie kilku moich podróży po Skandynawii, z których każda była niezapomnianym przeżyciem i pozwalała zrealizować kolejne marzenia.

Bo zawsze chciałem zobaczyć Północ. Ruszyłem w 2010 roku. Pierwsza była wyprawa przez Danię i Szwecję do Norwegii. Celem była ptasia wyspa – Runde. To jedna z większych norweskich „ptasich” wysp na południu tego kraju. Na jej klifach znajdują się kolonie maskonurów, głuptaków, mew i innych morskich ptaków. Z tych samych klifów rozpościerają się również niesamowite widoki na morze i sąsiednie wyspy. Po powrocie z Runde wiedziałem, że do Norwegii muszę wrócić. W planie kolejnej wyprawy było dotarcie w najdalsze, północne regiony naszego kontynentu. W roku 2011 trasa prowadziła przez Finlandię na północny kraniec Europy. Udało się dotrzeć do położonych za kołem podbiegunowym wysp Vardo i Hornoya, a także odwiedzić tundrowy półwysep Varanger, zobaczyć wybrzeże Morza Barentsa i rejon ujścia rzeki Tany. W 2016 roku przyszła kolej na Tajgę. Objechanie Finlandii pozwoliło mi doświadczyć wszystkich jej uroków. Widziałem niedźwiedzie w Karelii, niesamowite przełomy rzeki Oulanka, tundrowe góry na północy kraju i „ptasie” rozlewiska w rejonie Oulu. I mam nadzieję, że na tym się nie skończy, bo czekają na mnie Islandia, Grenlandia i Svalbard …

Relacja z wyprawy do Andaluzji (z archiwum)

CZEŚĆ PIERWSZA – CABO DE GATA [Andaluzja / prowincja Almeria]

Dwa dni w drodze. Przejechane pół Polski, Niemcy, Francja i spory kawałek Hiszpanii. Grubo po zmroku i przy bardzo silnie wiejącym wietrze docieramy do celu. Czas na upragniony sen i regenerację ciała i umysłu zmęczonego podróżą.

Relacja z wyprawy do Andaluzji
krajobraz Cabo de Gata
Relacja z wyprawy do Andaluzji
palmy i suche góry

„LAS SALINAS”

Park Naturalny „Cabo de Gata” (w rejonie Almerii), to bardzo suchy rejon położony u wybrzeża Morza Śródziemnego. Deszcz pada tu tylko przez niespełna 30 dni w roku. Dominuje krajobraz pustynny. Niskie krzewy, palmy, agawy i opuncje. Z jednej strony brzeg turkusowego morza, z drugiej wysuszone góry. Są też skaliste brzegi morskie z wysokimi klifami i duża laguna, sąsiadująca z dawnym solniskiem.

To właśnie ta laguna (Las Salinas) jest pierwszym celem naszej podróży. Jeszcze przed świtem, zaopatrzony w lornetkę, lunetę i aparat, maszeruję z miasteczka w stronę niewidocznych jeszcze czatowni obserwacyjnych, o których istnieniu wcześniej czytałem. Od strony morza widać i słychać mewy, na mijanych krzewach co chwilę przysiadają śpiewające dzierlatki, przy ostatnich zabudowaniach mnóstwo wróbli i szpaków jednobarwnych. Idąc piaszczystą drogą dochodzę do pierwszej czatowni. Zza gór powoli wychodzi słońce. Niebo jest pomarańczowe. Czatownia ustawiona jest kilkadziesiąt metrów od laguny, na której już gołym okiem widać mnóstwo jasnych punktów. Te największe z nich to flamingi, ptaki których nigdy wcześniej nie widziałem. Charakterystyczne sylwetki przemieszczają się powoli, dziobami filtrując wodę.

Czytaj dalej „Relacja z wyprawy do Andaluzji (z archiwum)”

Obrazy lata

Obrazy lata. Leniwe, ciepłe i barwne kadry. 

Lato, to w przyrodzie czas stabilizacji. Po pełnej ruchu i akcji wiośnie nastaje czas spokoju. Lato, to czas długich i ciepłych dni, czas obfitości pokarmu, czas wychowywania młodych. Zwłaszcza lata, w którym pierwszy raz od kilku sezonów nie dominuje susza. Eksplozja zieleni i bujne życie owadów świadczą o tym, że to dla zwierząt bardzo dobry czas. 

obrazy lata
nad stawami i trzcinowiskami polują błotniaki 
obrazy lata
dynamiczne zachody słońca ubarwiają lipcowe wieczory
ciepłe i mokre lato, to czas owadów

Czytaj dalej „Obrazy lata”

Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya (z archiwum)

Półwysep Varanger. Wyspy Vardo i Hornoya.

 

Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
maskonur, wyspa Hornoya

[…]

Dzień 6. Wyprawa do rezerwatu ptaków na wyspie Hornoya.

Aby dostać się z Vardo na wyspę Hornoya trzeba zapłacić 300 koron (ok. 150 zł) za 12 minutowy rejs łodzią. Przed godziną 9:00 (o tej zwykle wypływa łódź) melduję się w przystani portowej, gdzie na tablicy informacyjnej czytam, że w soboty łódź wypływa tylko o godz. 12:00. Mam zatem trochę czasu na eksploracje wybrzeża w okolicy portu. Już pierwsze zejście nad wodę (niedaleko portowego falochronu) okazuje się trafieniem w dziesiątkę. Na brzegu, na którym zalegają całe sterty wodorostów wyrzuconych przypływem „urzęduje” duża grupa ptaków. Po przejściu (i podczołganiu) kilkunastu metrów instaluję się w pozycji leżącej w pobliżu linii wody. Ptaki raczej nie zwracają na mnie uwagi. W moim bezpośrednim sąsiedztwie żerują biegusy morskie, sieweczki obroźne i kilka szlamników. Kawałek dalej przy kamienistym wybrzeżu obleganym przez rybitwy popielate, spokojnie kołyszą się na wodzie edredony z młodymi. Co chwilę przelatuje popiskujący ostrygojad. Sieweczki spacerują elegancko wśród ganiających się grupek biegusów. Szlamniki przechadzają się leniwie w płytkiej wodzie zapadając co chwilę w krótki letarg.

Wyprawa do rezerwatu ptaków na wyspie Hornoya.
sieweczka i biegusy
Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
rybitwy popielate
Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
szlamnik
Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya
edredon

Czytaj dalej „Relacja z wyprawy na półwysep Varanger i wyspę Hornoya (z archiwum)”

Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym

Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym to doświadczanie mokradeł, poszukiwania żółwi błotnych, a także obserwacje ptaków na stawach, jeziorach, bezkresnych łąkach i w podmokłych lasach.

Lato w Poleskim Parku Narodowym.

Lato (początek lipca), to wszechobecna zieleń. Po dość mokrej wiośnie rozkwit roślinności na wschodzie kraju jest wręcz niesamowity. Doskonale widać to na szlakach Parku. Spacer długa kładką, to marsz przez niedostępną dżunglę złożoną z drzew, krzewów, paproci i mokradeł. Wyjątkowo dużą aktywność komarów (dla których podmokłe lasy są wręcz idealnym środowiskiem do wylęgania) wynagradzał zupełny brak turystów, co jak na pierwszy tydzień wakacji mogło trochę dziwić. Na szlakach Poleskiego Parku Narodowego pojawiali się tylko pojedynczy piechurzy. Przeważnie byli to ludzie wyposażeni w lornetki, prawdopodobnie „wypatrywacze” ptaków. PPN dla obserwatora przyrody, to miejsce bardzo atrakcyjne. Przy odrobinie szczęścia można zobaczyć tu jednego z najrzadszych polskich gadów – zagrożonego wyginięciem żółwia błotnego. Można trafić na żerujące na mokradłach, lub spacerujące po łąkach łosie. Do tego na niebie trafiają się bardzo nieliczne gatunki ptaków, jak choćby drapieżne gadożery, czy kurhanniki. Na spacery po Parku warto zarezerwować sobie kilka dni. Wizytę w PPN można też połączyć z odwiedzeniem Lasów Sobiborskich (Sobiborskiego Parku Krajobrazowego) i Doliny Bugu. Odwiedzenie szlaków i ścieżek przyrodniczych tych regionów zagwarantuje nam mnóstwo ciekawych obserwacji wynikających z dużej atrakcyjności przyrodniczej tych „niezadeptanych” jeszcze przez turystów miejsc.      

Żółw błotny jest jedynym gatunkiem żółwia naturalnie żyjącym w Polce.

Gady te w naturalnych środowisku żyją ponad 100 lat. Żyją w środowisku wodnym zamieszkując leśne oczka wodne, nieduże zarastające jeziora, bagna i starorzecza.  Żółwie błotne są drapieżnikami. Polują pod wodą na owady, bezkręgowce, płazy i ryby. Rezerwat „Żółwiowe Błota”w Sobiborskim Parku Krajobrazowym, a także Poleski Park Narodowy to jedne z największych ostoi tego gatunku w kraju. Żółwie błotne wpisane są do Polskiej Czerwonej Księgi i od 1935 roku objęte są ścisłą ochroną. 

 

Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym
jeden ze szlaków w PPN
Poleski Park Narodowy
Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym
jedną z największych atrakcji Parku są żółwie błotne
Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym
na zarośniętych brzegach jezior królują grzybienie białe

Czytaj dalej „Spotkania z przyrodą w Poleskim Parku Narodowym”

Letnie spotkania z przyrodą Lubelszczyzny

Letnia wyprawa na wschodnią Lubelszczynę.

Kraina Bugu urzeka krajobrazami, spokojem i bogactwem życia. Dolina Bugu, Poleski Park Narodowy, podmokłe lasy, kolorowe łąki oraz jeziora i stawy zapewniają obserwatorowi przyrody mnóstwo atrakcji. Dostępność opcji obcowania z przyrodą i długość letniego dnia nie pozwalają wiele czasu na sen. Dodatkowo, jeśli ktoś chce zobaczyć (lub usłyszeć) sowy, z których słyną Lasy Sobiborskie, to musi zarwać też kawałek nocy (warto to zrobić również z uwagi na aktywność innych nocnych ptaków – lelków). Lato na Lubelszczyźnie, to niezliczone gniazda bocianie, pełne całkiem już sporych młodych, które nieustannie czekają na jedzenie. To żurawie trąbiące o świcie. To również mnóstwo małych ptaków, które uwijają się nad łąkami i polami. To także sarny, o spotkanie których naprawdę nietrudno. Wystarczy wyjść na łąkę graniczącą z lasem, lub większym polnym zadrzewienim. Ale ta kraina, to także niesamowite krajobrazy, otwarte przestrzenie, które specyficznie działają na obserwatora.

Czuć tu spokój i nie widać tak obecnej w innych rejonach presji na środowisko ze strony człowieka.

W wielu miejscach jedyną ingerencją ludzi jest koszenie łąk, na czym przyroda korzysta. Również ruch turystyczny jest tu bardzo umiarkowany. Czasem przez większość dnia widuje się tylko miejscowych. Letnie spotkania z przyrodą na Lubelszczyźnie polecam zwłaszcza tym, którzy do wakacyjnego odpoczynku nie potrzebują „kurortów”, głośnych miasteczek skupiających stragany z gadżetami, budki z goframi i umilających pobyt głośną muzyką. O takie atrakcje w Krainie Bugu raczej trudno.     

łąki i pola tworzą ten uroczy bezkres krainy Bugu
nietrudno tu o spotkanie z sarną
bociany polują teraz od świtu do zmroku 
koszone łąki przyciągają ptaki drapieżne i wielkie stada szpaków (widok na Krowie Bagno)

Czytaj dalej „Letnie spotkania z przyrodą Lubelszczyzny”

Lasy Sobiborskie – powrót

Powrót do Sobiboru.

Jak w poprzednich dwóch latach, również w tym roku odwiedziliśmy Lasy Sobiborskie. Wróciliśmy na Lubelszczyznę, aby kolejny raz próbować zrealizować jedno z naszych największych ornitologicznych marzeń – zobaczyć puszczyka mszarnego. Tym razem powiedzenie „do trzech razy sztuka” się nie sprawdziło. Pomimo dużego wysiłku, wstawania przed świtem, zarywania do późna kolejnych nocy oraz wieku pokonanych kilometrów, puszczyka nie zobaczyliśmy. Tragedii nie ma, bo urok Sobiborskich Lasów nadal na nas działa, a mit „wielkiej twarzy” każe nam tu wrócić w przyszłym sezonie.

W ciągu dnia lasy pełne były ptasiej drobnicy: sikor, dzwońców, zięb, świergotków drzewnych, pierwiosnków, piecuszków, świstunek, rudzików, strzyżyków i kapturek. Do tego: dzięcioły (dzięciołki, dzięcioły duże i czarne), kosy, śpiewaki, wilgi, sójki, wrony, kruki i myszołowy. Na zrębach bardzo liczne były gąsiorki. Po zmroku, choć nie dane nam było nacieszyć się puszczykami, mogliśmy obserwować i słyszeć tokowe popisy lelków oraz przelatujące nisko nad lasem pochrapujące słonki. Świat ssaków reprezentowały liczne sarny, zające i nietoperze.  

Dlaczego Lasy Sobiborskie są tak dobrym miejscem do obserwacji ptaków?

Choć lasy te, to w dużej mierze suche sosnowe bory, to o przyrodniczej atrakcyjności tego rejonu stanowią podmokłe mszary, czyli torfowiska – podmokłe obszary zasilane wodami opadowymi. Te rozległe i niedostępne przestrzenie są ostoją wielu gatunków zwierząt. Na tych terenach człowiek im nie przeszkadza. Urokiem tych wschodnich krańców Polski jest brak turystów. Choć tydzień temu rozpoczęły się wakacje, to jedynymi ludźmi, jakich spotykaliśmy w lesie, byli zbieracze jagód i grzybów (kurek i prawdziwków), na które właśnie rozpoczął się sezon. Na niektórych drogach mijaliśmy też nielicznych rowerzystów. W odróżnieniu od zdecydowanie bardziej rozwiniętego turystycznie Podlasia (Biebrza, Puszcza Białowieska), Polesie to odludna i dość dzika kraina, przez wielu jeszcze nie odkryta. Również dlatego jej tajemniczy urok ściągnie nas tam jeszcze nie raz.   

mszar, jeden z wielu, to na którejś z tych brzóz może siedzieć mityczny puszczyk …
na suchych terenach dominują bory sosnowe
kolacja na zrębie …

Czytaj dalej „Lasy Sobiborskie – powrót”