„UWAGA, ULICA ZAMKNIĘTA Z POWODU POLOWANIA”

13781802_1069186819836447_8205549349237827301_n

„UWAGA, ULICA ZAMKNIĘTA Z POWODU POLOWANIA”.

Takie informacje zobaczymy niedługo na przedmieściach. Dzisiaj myśliwi zamykają ścieżki rowerowe (czytaj tu), ale jutro to się może zmienić. Bo zamiast niedzielnego spaceru po lesie, wolimy wycieczkę do galerii handlowej. Dlatego jest jak jest. Bo im na to pozwalamy. 

Wątki o myśliwych i o nadchodzącej nowelizacji prawa łowieckiego pojawiają się w wielu miejscach w sieci. Krążą kolejne petycje. Najważniejszą – „Nie dla Rzeczpospolitej Myśliwskiej”, która jest dostępna od lipca tego roku, podpisało 27 tysięcy osób. Petycję w tak istotnej sprawie, przez ponad 3 miesiące podpisało dopiero 27 tysięcy osób !!!

Niestety. Żyjemy w kraju, w którym przeciętny obywatel woli niedzielne zakupy w galerii, od spaceru po lesie. I teraz widać to jak na dłoni. Bo kogo obchodzą jacyś tam myśliwi. Przecież wg przeciętnego obywatela myśliwi byli, są i dalej będą potrzebni. Bo zwierzyny dużo i szkód coraz więcej. No i przecież myśliwi zastępują wilki, bo tych jest mało. I jeszcze ważne jest pozyskiwanie mięsa. Zdrowej dziczyzny. Przecież myśliwi są potrzebni, bo zimą dokarmiają zwierzęta. Choć właściwie, to oni dokarmiają „zwierzynę” (zwierzęta występują w przyrodzie, „zwierzyna” w łowiectwie). I myślę, że ten przeciętny obywatel (w swej wizji myśliwego) widzi też GAJOWEGO z bajek dla dzieci, który stał na straży porządku w lesie. I także łowczego w zdobnym stroju, w kapeluszu z piórem, co w ramach podtrzymywania wielowiekowych tradycji łowieckich na skraju leśnej polany gra na rogu obwieszczając łowy…

Myślistwo jest sportem elit. Można dążyć do pieniędzy, a dalej do władzy. A co później? Później trzeba sięgnąć jeszcze wyżej i zacząć zabijać. I to legalnie. Bezkarnie. Można poczuć moc władzy nad życiem. A potem przychodzi uzależnienie. Od tej władzy i możliwości jakie z niej wynikają. Kiedyś polowali królowie, dzisiaj polują nasze elity. Ministrowie, posłowie, sędziowie, itd. Ilu aktywnych polityków ze szczytów władzy jest czynnymi myśliwymi? Może ktoś to kiedyś zbada. To liczna, silna i bardzo wpływowa grupa. Ale znamy też przypadki choćby znanych sportowców, którzy zarabiając miliony i mając ogromną popularność, też idą krok dalej i sięgają po karabin.

27 tysięcy osób w dużym, wielomilionowym kraju w środku Europy. Tylu zadeklarowanych sprzymierzeńców ma dzisiaj nasza Przyroda. Bo nowe prawo łowieckie i kolejne następstwa zmian w przepisach (widząc determinację władzy możemy przyjąć, że na tej nowelizacji się nie skończy), to jawny zamach przeciwko naszemu Dziedzictwu Przyrodniczemu.

W tej trudnej sytuacji najbardziej dziwi mnie cisza,

w jakiej zwieszamy głowy twierdząc, że nie da się przeszkodzić planom odpowiedzialnych za to władz. Bardzo szanuję akcje, jakie przeciwko tym zmianom prowadzą rozmaite fundacje i stowarzyszenia, ale nie jestem w stanie pojąć, dlaczego nie słyszę jednego głośnego KRZYKU WSZYSTKICH OBURZONYCH! Wszystkich, którym los przyrody nie jest obojętny. Czy to nie jest już czas, aby w jednym szeregu stanęli wszyscy ci, którzy nazywają siebie przyrodnikami? Na początek my fotografowie. Dalej ornitolodzy. Mam na myśli amatorów, birdwatcherów, którzy zauroczeni swą pasją przemierzają łąki i lasy. Gdzie są grzybiarze? Gdzie te tysiące ludzi? Przecież często ruszając na jesienne plenery mijamy się z nimi w lesie, który jest również ich królestwem. Nowe prawo uderzy w nas wszystkich. Uderzy z wielką siłą, odbierając nam fundamentalne prawo do obcowania z PRZYRODĄ. Strzały będzie słychać bliżej naszych domów. Zajdą też zmiany, których nie da się cofnąć. Bo nie da się w ciągu kolejnej kadencji sejmu przywrócić przetrzebionej populacji żubrów, łosi, czy wilków. Nie da się na nowo posadzić Puszczy Białowieskiej (inny temat, ale to samo Ministerstwo). Czy wtedy nie będziemy żałować, że nie zrobiliśmy więcej by temu zapobiec? Aby im przeszkodzić? Aby ich powstrzymać?

Raz jeszcze ponawiam mój apel

do wszystkich osób, stowarzyszeń, organizacji i społeczności, którym los POLSKIEJ PRZYRODY nie jest obojętny. Dołączajmy do głosów, które są już obecne. Możemy sprawić, żeby było ich więcej. Żeby były słyszalne. Zmieńmy obecną sytuację. Pokażmy, że są w tym kraju wrażliwi ludzie, których nie dopadła jeszcze obojętność i bierne patrzenie na szaleństwo, którego jesteśmy świadkami. Wrażliwi ludzie, którzy są wyżej, ponad wszelkimi podziałami. Bo łączy nas Natura, która sama nie da rady się obronić. Zwracam się głównie do tych, którzy są świadomi zagrożenia. Róbmy co tylko możemy. Piszmy i rozmawiajmy z ludźmi dookoła. Niech wiedzą. Niech pomyślą. Niech pomyślą i wezmą na siebie część odpowiedzialności. Nie możemy tego odpuścić! Jeszcze nie jest za późno.