Jak zostać fotografem przyrody – cz.3

Fotografia Przyrodnicza – cz 3 – kilka słów o sprzęcie.

W poprzednich wpisach poświęconych fotografii przyrodniczej przybliżyłem temat odpowiedniego przygotowania (również mentalnego) do bliskiego obcowania z naturą, a także kwestie organizacyjne związane z pierwszym wyjściem w teren. Teraz czas zająć się sprzętem. 

Po pierwsze sprzęt, czyli potrzebujemy aparatu.

Dzisiaj rynek sprzętu fotograficznego rozwija się w niesamowitym tempie. Do odwiecznych potentatów w tej branży (Canon i Nikon) dołączają kolejne wielkie firmy (Sony, Olympus). Rewolucja sprzętowa dzieje się na naszych oczach. Jeszcze niedawno bardziej zaangażowani fotografowie nie chcieli słyszeć o aparatach innych niż lustrzanki. Dzisiaj, gdy produkowane są super-kompakty, a dodatkowo na scenę wkroczyły tzw. bezlusterkowce, wybór rodzaju aparatu nie jest już wcale taki oczywisty.

„Najważniejszy element aparatu znajduje się 12 cali za nim” – Ansel Adams

W zależności od dziedziny fotografii przyrodniczej, za którą chcielibyśmy się zabrać, będziemy potrzebować odpowiedniego rodzaju aparatu i obiektywu. Do fotografowania ptaków i ssaków niezbędny będzie teleobiektyw przybliżający określony fragment szerokiego obrazu, który widzi nasze oko. Do zbliżeń roślin, owadów, detali, faktur itp przyda się sprzęt z obiektywem lub chociaż trybem makro. Do uwieczniania krajobrazów potrzebować będziemy obiektywu szerokokątnego, dającego nam szerszy punkt widzenia. W zasadzie do wszystkich tych dziedzin możemy używać różnych typów aparatów: lustrzanek (z odpowiednimi obiektywami), ultra nowoczesnych bezlusterkowców (również z wymiennymi obiektywami), aparatów kompaktowych typu super zoom (z wbudowanym obiektywem typu zoom), „zwykłych” małych kompaktów, czy wreszcie nawet smartfonów. Znam fotografów używających wszystkich z ww. sprzętów i wiem, że z powodzeniem można robić świetne zdjęcia każdym z nich. 

Czytaj dalej „Jak zostać fotografem przyrody – cz.3”

Historia jednego zdjęcia – mistrz drugiego planu

… czyli sesja z potrzosem i łosiem w tle…

Kilka lat temu, będąc w Dolinie Biebrzy, postanowiłem przejść się wczesnym rankiem kładką prowadzącą nad torfowiskiem. To okolica, w której rano i wieczorem lubią „paść się” łosie. Tak było i tym razem. Nie musiałem długo czekać. Przez podmokłe trzcinowisko szła w moją stronę samotna klempa. Ponieważ biebrzańskie łosie nie uciekają na widok człowieka, wiedziałem, że jeśli zaczekam cierpliwie nie wykonując gwałtownych ruchów, zwierzą podejdzie bliżej dając mi szansę na zrobienie kilu zdjęć. Kilka minut później samica była już w zasięgu mojego obiektywu. Przemieszczała się leniwie skubiąc co chwilę jakieś rośliny. Słońce było dość nisko i dawało dobre światło do fotografowania. Gdy zacząłem „sesję” z klempą, pomiędzy mną i zwierzęciem, na jednej z wysokich trzcin, usiadł potrzos. Ptak przez chwilę pozostawał w bezruchu. Wykorzystałem okazję i przeniosłem ostrość na potrzosa. Fotografując z małą głębią ostrości „rozmyłem” nieco łosia, akcentując jego sylwetkę w drugim planie zdjęcia. W ten sposób powstała fotografia, która została nagrodzenia w jeden z edycji konkursu na fotografa roku OŁ ZPFP. 

ogniskowa obiektywu 370 mm, iso 640, czas 1/800 sek, f/7,1

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – mistrz drugiego planu”

Obrączkowanie ptaków

Po co obrączkuje się ptaki?

Obrączkowanie ptaków jest jedną z najstarszych i najbardziej rozpowszechnionych metod badania ptaków. Ptaki znakuje się obrączkami zawierającymi wytłoczony ciąg  znaków złożony z liter i cyfr. Znaki te zawierają skróconą nazwę centrali obrączkarskiej, a także unikalny kod. Kod ten identyfikuje obrączkowanego ptaka niczym jego dokument tożsamości. W przypadku większości ptaków znakowanie to polega na zakładaniu metalowych lub plastikowych obrączek na nogi, jednak w przypadku np. gęsi i łabędzi stosuje się również niewielkie i lekkie obroże zakładane ptakom na szyje. Dla ptaków różnej wielkości dedykowane są odpowiednie obrączki – od najmniejszych rozmiarów dla wróblaków, do całkiem sporych dla np. bocianów, czapli czy dużych ptaków drapieżnych.

obrączkowanie ptaków - po co obrączkuje sie ptaki?
łabędź niemy z metalową obrączką
obrączkowanie ptaków - po co obrączkuje sie ptaki?
sikora modraszka

Przy powtórnym schwytaniu ptaka (lub odczytaniu obrączki bez konieczności chwytania) możemy go zidentyfikować.

Porównywanie danych z kolejnych odczytów daje informacje o przemieszczaniu danego osobnika czy np. długości jego życia. Aby odczytany kod z obrączki został rozszyfrowany,  po każdorazowym odczytaniu powinien zostać przekazany (przesłany) do Centrali Obrączkarskiej. W Polsce taka rolę pełni Stacja Ornitologiczna Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Gdańsku. Stacja jest placówką naukową zajmującą się badaniem biologii ptaków. Gromadząc dane o obrączkowanych ptakach, jako jedyna placówka w kraju administruje całym systemem znakowania. W Stacji znajduje się baza danych, w której przechowywane są informacje o obrączkowanych i ponownie stwierdzonych dzikich ptakach. Do Stacji docierają również z innych central informacje o „naszych” ptakach chwytanych poza granicami kraju.

Czytaj dalej „Obrączkowanie ptaków”

Birdwatching i fotografowanie ptaków – o co w tym chodzi?

Dlaczego podglądamy ptaki?

Ptaki fascynowały człowieka od początku istnienia ludzkości. Tysiące lat temu umieszczał on ich wizerunki na ścianach zamieszkiwanych jaskiń. Ptaki były tematami mitów i legend, a także natchnienia dla artystów. Budziły i nadal budzą zachwyt nad swoją różnorodnością, barwami, kształtami, zachowaniami i głosami. Część z nich zbliżyła się do człowieka stając się niemalże od niego zależna. Inne pozostały nieufne stając się symbolami dzikiej przyrody. Polska jest dla ptaków miejscem wyjątkowym w skali Europy. Żyje tu wiele gatunków tych wyjątkowych zwierząt. Obserwatorzy z całego Świata odwiedzają co roku Polskę, aby na Biebrzańskich Bagnach zobaczyć toki batalionów, czy najrzadszego ptaka śpiewającego Europy – wodniczkę. Równie atrakcyjne jest tropienie puchaczy, puszczyków uralskich czy obserwowanie niezwykłego przyrodniczego widowiska jakim są (coraz rzadsze) toki cietrzewi. Polska jest atrakcyjna dla obserwatorów ptaków nie tylko z uwagi na Puszczę Białowieską czy inne unikalne środowiska. Atrakcyjna jest również dlatego, że nieraz wystarczy tylko wsiąść na rower, albo samochodem przejechać kilkanaście kilometrów aby całkiem blisko znaleźć ptasie krainy, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

obserwatorzy wypatrujący sieweczki długonogiej, widzianej w Polsce po raz drugi w historii
obserwacja czajki szponiastej widzianej w Polsce po raz pierwszy w historii

Fakt, że ptaki są łatwą do zauważenia, barwną i głośną, a co za tym idzie najczęściej obserwowaną grupą zwierząt jest oczywisty. W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej miliony ludzi spędzają czas wolny na obserwowaniu ptaków. Z hobby tym wiąże się ich poznawanie, ale także odwiedzanie miejsc ich występowania i „zaliczanie” nowych gatunków. „Ptasiarze” biorą również udział w działaniach związanych z ochroną przyrody wspomagając czynnie działalność różnorakich towarzystw i związków ornitologicznych. Duża liczba organizacji zrzeszających birdwatcherów powoduje, że grupa ptakolubów stała się siłą, z opinią której liczą się podejmujący decyzje gospodarcze czy polityczne. Grupa ta jest również wielką grupą odbiorców – czytelników, do których kierowane są dziesiątki ofert wydawniczych.

Czytaj dalej „Birdwatching i fotografowanie ptaków – o co w tym chodzi?”

Historia jednego zdjęcia – Pościg

Bociek kontra bielik.

To był początek października 2010 roku. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie, bo obfitował w ciekawe obserwacje i był bardzo udany pod względem zdjęciowym.

bielik ścigający bociana

Jeszcze w nocy pojechałem na zdjęcia w Dolinę Bzury. Gdy wschodziło słońce fotografowałem już ssaki na rozległych łąkach doliny. Spotkanie z dzikiem, potem łania, sarny, łasica i wreszcie daniele. Zapamiętałem zwłaszcza dwa piękne byki, z których jeden był biały. Na spacerze z aparatem czas zleciał mi prawie do południa. Dzień był słoneczny i światło zrobiło się dość ostre. Postanowiłem zakończyć fotografowanie i podjechać kawałek dalej na stawy rybne. Jesienią na stawach zawsze dzieje się co ciekawego. Nieraz jakiś spuszczony staw ściaga na swoje świeże błota setki a nawet tysiące migrujących ptaków. To doskonała okazja do obserwacji ptaków. I wtedy tak właśnie było. Na jednym z kompleksów stawów hodowlanych dostrzegłem z daleka białe sylwetki ptaków na błocie zbiornika, z którego spuszczano wodę. To był niesamowity widok setek czapli białych, wśród których uwijały się kolejne setki mew. W tle, po drugiej stronie dużego stawu, siedziało ogromne stado gęsi. Niesamowity widok, którym byłem wręcz oczarowany. Świetne możliwości do obserwacji, ale też nie skorzystać z takiej okazji do fotografowania byłoby grzechem. Tego dnia nie miałem se sobą maty do leżenia na błocie. Pokusa była jednak za silna. Zdecydowałem, że spróbuję działać bez maty.

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – Pościg”

Kalendarz obserwatora i fotografa przyrody – cz.1

KALENDARZ OBSERWATORA I FOTOGRAFA PRZYRODY cz.1  (jesień, przedzimie, zima, przedwiośnie).

Każdy chyba obserwator czy fotograf przyrody działa zgodnie z naturalnym rytmem przyrody, w którym na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Poniższy kalendarz rozpisałem bazując na własnych doświadczeniach. Oczywiście w poszczególnych miesiącach (porach roku) można dołożyć jeszcze wiele innych tematów, jadnak starałem się opisać te (z mojego punktu widzenia) najbardziej kluczowe, charakterystyczne dla poszczególnych okresów. Do poniższych informacji należy podchodzić z pewną elastycznością, bowiem z uwagi na zmienność klimatu, poszczególne z opisanych zagadnień mogą się przesunąć conajmniej o miesiąc w obie strony.

W świcie przyrody możemy wyróżnić więcej niż cztery pory roku. Do czterech podstawowych możemy dorzucić jeszcze co najmniej dwie pory uzupełniające: przedwiośnie i przedzimie. Choć zdecydowanie najwięcej dzieje się wiosną i jesienią, to również latem i zimą jest wiele obserwacyjno-fotograficznych tematów, którym warto poświęcić czas. Mój kalendarz startuje od jesieni. Cześć pierwsza (pierwszy wpis) obejmuje półrocze od początku września do końca lutego. 

 

WRZESIEŃ / JESIEŃ

Jesień to w przyrodzie czas przygotowywania się do zimy. Dotyczy to m.in. zbierania pokarmu, ale także migracji ptaków.

Wędrówki ptaków. Gatunki, które przemieszczają się sezonowo (pomiędzy lęgowiskami a zimowiskami) we wrześniu są już zwykle w ruchu. Zatrzymują się i często gromadzą w miejscach dogodnych do odpoczynku i żerowania. Trwa przelot ptaków siewkowatych. Lecą gęgawy i żurawie. Warto odwiedzać płytkie zbiorniki wodne, spuszczane stawy i zbiorniki zaporowe. 

We wrześniu zdecydowanie warto zaglądać do lasów. To czas grzybów, wrzosów i pająków. Czas i liczebność występowania grzybów zależy od pogody (temperatury i wilgotności). Fotografować warto nie tylko te szlachetne i jadalne, ale także te pozostałe, oferujące nam całą gamę form i kolorów. Wrzosy wprowadzają do lasów i śródleśnych łąk i polan wspaniałą kolorystykę. Poranna wilgoć eksponuje w tym czasie misterne sieci pajęcze. Warto szukać miejsc, gdzie wspomniane wyżej tematy się przeplatają (wrzosowiska oplecione pajęczynami, grzyby rosnące wśród mchów czy paproci).

We wrześniu warto wybrać się w góry, w których szlaki nie są już zadeptywane (jak w okresie wakacji) przez turystów. Zwierzęta są aktywne przygotowując się do zimy. W zależności od pogody mogą już dominować jesienno-klimatyczne krajobrazy, obrazki gór i dolin osnutych mgłami i chmurami.

Czytaj dalej „Kalendarz obserwatora i fotografa przyrody – cz.1”

Jak zostać fotografem przyrody – cz.2

Fotografia przyrodnicza – cz.2. Wyjście w teren.

Kiedy już zdecydujemy, że chcemy fotografować przyrodę, musimy przygotować się do wyjścia w teren. Na początek warto przynajmniej ogólnie określić tematy, w jakich chcemy spróbować swoich sił. Początkujący zaczynają najczęściej od zwykłych spacerów, podczas których mogą fotografować „wszystko”. Jeśli jednak zdecydujemy się na wybieranie konkretnych tematów, to warto pomyśleć o naturalnym kalendarzu przyrody (wpis na ten temat pojawi się wkrótce na stronie). Każda pora roku, niemalże każdy miesiąc, oferują nam coś wyjątkowego. Wiosną i jesienią w przyrodzie dzieje się najwięcej, ale również lato i zima nie pozwalają nam odłożyć aparatu.

Jak zostać fotografem przyrody

 

Przygotowanie do wyjścia w teren.

Niezależnie od pory roku warto sprawdzać prognozę pogodny dla okolicy, w której zamierzamy działać. Strony czy aplikacje pogodowe (polecam serwis METEO) podają zwykle również godziny wschodu i zachodu słońca. To dal nas również ważne informacje. Poza tym jak się ubrać (i czy przypadkiem rano nie będzie lało), z prognozy dowiemy się również jakie mamy szanse na chmury lub słońce, ale również na szadź czy mgłę. Gdy wiemy już  jak będzie, dobieramy odpowiedni strój. Może konieczna będzie kurtka przeciwdeszczowa i kalosze, może przewiewne ciuchy i nakrycie głowy chroniące nas przed słońcem, a może dodatkowa odzież termiczna pomocna przy niskich temperaturach. Może to wydaje się oczywiste, ale jeśli chcemy się skupić na fotografowaniu, to nie może nas rozpraszać brak komfortu wynikający ze złego ubrania.

W zależności od planowanego czasu, jaki zamierzamy spędzić w terenie trzeba pomyśleć o zimnych lub ciepłych napojach (zimą nieduży termos bywa wielkim terenowym przyjacielem fotografa), ewentualnie kanapce lub jakiejś innej zdrowej przekąsce. I to znów niby jest oczywiste, ale jeśli zapomnimy o zabraniu wody na długi spacer, to nie będzie to komfortowa sytuacja. Nie polecam plastikowych butelek, bo mogą one narobić hałasu, gdy wyjmujemy je z plecaka. 

Oczywiście pakujemy sprzęt: lornetkę i aparat (jeśli mamy,  to również dodatkowy obiektyw, statyw, zapasową baterię i kartę pamięci do aparatu).

Dobra rada: Warto mieć przy sobie środek odstraszający komary i kleszcze. Te pierwsze potrafią dość skutecznie uprzykrzyć pobyt w terenie, natomiast te drugie coraz częściej roznoszą niebezpieczne choroby.

W zależności od umiejętności, wyposażenia i obranego planu taktycznego na dany plener fotograficzny szykujemy też sprzęt pomocniczy. Odzież lub  siatkę maskującą, matę lub składany stołeczek, itd. W moim przypadku, jeśli wiem, że w terenie nie będę daleko chodzić, bo planuje fotografować rośliny i owady na łące, to zabieram ze sobą torbę. Można ją postawić i operować wokół, sięgając po to, co akurat potrzebne. Jeśli natomiast wiem, że będzie to wyjście, podczas którego przejdę kilka kilometrów (np. fotograficzny spacer po stawach), to zawsze zabieram plecak. Tak jest wygodniej i zdrowiej dla kręgosłupa. Trzymając się jeszcze kwestii wyposażenia dodam, że dość męczące bywa dłuższe noszenie sprzętu (lornetki, aparatu) na szyi. U mnie doskonale sprawdziła się zamiana oryginalnego paska – na szelki (prostą uprząż, którą zakłada się na siebie, nie obciążając szyi).   

Czytaj dalej „Jak zostać fotografem przyrody – cz.2”

Jak zostać fotografem przyrody – cz.1

FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA – cz.1.  Od czego zacząć?

Po pierwsze, fotografując dokumentujemy nasze obserwacje. Uwieczniamy ciekawe obrazy, spektakle tworzone przez naturalnych aktorów lub malowane światłem pejzaże. Po drugie, z dokumentalistów mamy szansę stać się artystami, którzy ww. sytuacje będą w stanie przedstawić w sposób inny, wyszukany, niebanalny. Po trzecie, fotografowanie wymusza rozwój. Stale się  czegoś uczymy oraz doskonalimy umiejętności szlifując warsztat i technikę.

Jak zostać fotografem przyrody - sikora na aparacie

 

Zanim zaczniemy robić wspaniałe przyrodnicze zdjęcia, warto zdobyć trochę terenowego doświadczenia. Bo ciężko jest przejść do fotografowania, jeśli wcześniej nie opanujemy podstaw wymaganych do skutecznego prowadzenia terenowych obserwacji. Aby być lepszym obserwatorem, a potem fotografem przyrody, trzeba zdobywać wiedzę i doskonalić swoje umiejętności. Poznawać nowe gatunki ptaków, ssaków, płazów itd. Czytać o środowisku w jakim występują, o typowych zachowaniach, o porach aktywności, o czasie godów, sposobach żerowania, polowania. O zachowaniach lęgowych czy o migracjach.

Chyba, że chcemy fotografować np. tylko krajobrazy. Jeśli nie zamierzamy fotografować zwierząt, to sprawa jest ciut prostsza.

Dlaczego chcemy fotografować? Po co?

W pierwszej kolejności warto się jednak zastanowić nad tym, dlaczego chcemy fotografować. Czy chcemy to robić tylko dla siebie? Zatrzymywać widziane obrazy? Dokumentować obserwacje? A może będziemy pokazywać nasze zdjęcia innym, dzieląc się treścią i estetyką uwiecznianych kadrów? Czy może nasze zdjęcia mają mieć walor edukacyjny i będziemy je wykorzystać do popularyzowania tematów przyrodniczych. Będą one ilustrować nasze przyrodnicze opowieści, którymi będziemy dzielić się z innymi. Jeśli zamierzamy pokazywać zdjęcia innym, to nie wystarczy po prostu „pstrykać”. Nie można „robić zdjęć” bez przygotowania, wyszukania i zbudowania kadru, aparatem ustawionym zawsze w tryb automatyczny. Fotografia musi być przemyślana, a samo zdjęcie przynajmniej poprawne od strony technicznej. Dzisiaj, w dobie powszechnie dostępnego sprzętu fotograficznego (aparaty, smartfony) i tak łatwych możliwości ich publikowania (media społecznościowe), zalewają nas tysiące bezwartościowych zdjęć. Spowodujmy, aby z tej ogromnej masy obrazów wyróżniały się nasze  f o t o g r a f i e. 

Jak zostać fotografem przyrody

 

Od czego zacząć?

Czytaj dalej „Jak zostać fotografem przyrody – cz.1”

Historia jednego zdjęcia – Jelenie

 Kolejna historia z głębokiego archiwum. 

 

Historia jednego zdjęcia - Chmara

 

Pomyślałem, że w ramach odskoczni od zmęczenia kolejnymi (na szczęście krótkimi) falami upałów, przypomnę swój tekst z 2009 roku, w którym opisałem bliskie spotkanie (jedno z moich pierwszych) z chmarą jeleni. Do tego spotkania doszło podczas zimowego spaceru. W mroźnej aurze tamtego poranka, udało się zrobić zdjęcie, które z uwagi na sentyment  do czasów, gdy dopiero uczyłem się fotografii przyrodniczej, od razu weszło do kolekcji moich ulubionych. Dzisiaj wiem, że to zdjęcie nie jest wyjątkowe. Zwykły dokument z jednego z wielu terenowych „spotkań z przyrodą”. Wtedy jednak nie miałem dużego doświadczenia w podchodzeniu i fotografowaniu „grubego zwierza” i każde takie bliskie spotkanie dawało mi dużo radości, a zrobione przy okazji zdjęcia napawały mnie wielką satysfakcją. Tekst pochodzi z czasów, gdy dopiero odkrywałem świat fotografii przyrodniczej. Postanowiłem go ujawnić, bo pokazuje jak wygląda przykładowy poranek w terenie.

Luty 2009 r. Okolice Łodzi.

Narastający, jakby nadchodzący z oddali nieprzyjemny dźwięk. Granica snu i jawy. To pikanie budzika. Otwieram jedno oko. W ciemności rysują się cyfry na wyświetlaczu zegarka. Jest 4:50. Pięciominutowa drzemka. Po pięciu bezlitośnie odmierzonych minutach zegarek znów wyrywa mnie z półsnu. Psychika powoli się rozbudza. Ciepło łóżka  kontra poranny chłód sypialni. Wreszcie nadchodzi chwila, w której trzeba się pozbierać. Jest 5:00. Za oknem jeszcze ciemno, choć zalegający śnieg rozjaśnia mrok nocy. Po 30 minutach jestem gotowy do wyjścia. Zbieram przygotowaną torbę i plecak. Sprzęt fotograficzny, dodatkowe ciuchy, torba z prowiantem i termosem. Po cichu zamykam drzwi i schodzę do samochodu. Odśnieżanie, skrobanie szyb – rutynowe czynności wynikające z zimowej aury.
 Ruszam. Droga z grubsza odśnieżona, choć nie czarna. Puste ulice i sygnalizacja świetlna mrugająca do mnie jednym pomarańczowym okiem. Brzęczące po cichu radio. Światła miasta zostają za mną. Tym razem podróż trwa niewiele ponad pół godziny, bo miejsce pleneru oddalone jest od miasta jedynie o 30 km. Zbliżam się do punku docelowego. Lokalna droga dawno nie widziała piaskarki. Kilkaset metrów po niemalże lodowej powierzchni. Ostatni fragment drogi prowadzi pośród pól po dość głębokim (jak na auto osobowe) śniegu. Stop. Dalej nie da się jechać.

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – Jelenie”

Puszcza Białowieska – Las kontra władza, gospodarka, polityka …

Boli mnie to, że żyję w kraju pełnym milionów obojętnych ludzi. Ludzi, których jakaś tam puszcza zwyczajnie nie obchodzi.

W Puszczy Białowieskiej w ciągu ostatnich lat byłem kilka razy. Widziałem ją zimą, a także wczesną i późną wiosną. Miałem okazję zobaczyć Puszczę z perspektywy „klasycznych” puszczańskich szlaków – Żeber Żubra, Carskiej Tropiny, ścieżek w okolicach Kosego Mostu i osady Topiło. Zbliżyłem się też do serca Puszczy wędrując kilka razy z przewodnikiem po rezerwacie ścisłym. Jeżdżąc nad zbiornik Siemianówka mogłem również zobaczyć lasy w północnej części Puszczy. Wszystkie te wyprawy dały mi doskonałe możliwości zobaczenia i poznania tych jakże cennych (właściwie bezcennych) leśnych obszarów.   

Puszcza Białowieska - Las kontra władza, gospodarka, polityka ...

Puszcza Białowieska - Las kontra władza, gospodarka, polityka ...

Puszcza Białowieska - Las kontra władza, gospodarka, polityka ...

Szczególnie jednak zapadła mi w pamięć wielogodzinna wyprawa do Puszczy, podczas której (klucząc poza rezerwatami) mogłem wędrować bardziej spontanicznie, nie będąc ograniczonym do poruszania się po wyznaczonych ścieżkach.

Szlakiem był nasyp kolejowy, nasypy wąskotorówek oraz naturalne przejścia i dróżki wydeptane przez zwierzęta. Konieczne było przechodzenie nad i pod zwalonymi pniami, omijanie mokradeł i olsów, a także przeskakiwanie licznych strumyków. Ten długi spacer był naprawdę wymagającym testem sprawnościowym i kosztował mnie wiele sił, ale pozwolił mi zajrzeć do wnętrza Prawdziwego Lasu. Ta wyjątkowa wyprawa dała mi możliwość zobaczenia żubrów, jeleni, dzików, sóweczki, jarząbków i kilku gatunków dzięciołów w ich najbardziej naturalnym (pierwotnym) środowisku. Dopełnieniem obserwacji tego dnia były widziane w kilku miejscach tropy i ślady obecności łosi i wilków. Widziałem wtedy Las, od którego człowiek trzymał się na dystans, a Natura we własnym rytmie sama regulowała tam swoje potrzeby.

Czytaj dalej „Puszcza Białowieska – Las kontra władza, gospodarka, polityka …”

Jak zostać przyrodnikiem

Jak zostać przyrodnikiem – obserwatorem, podglądaczem przyrody.

Od czego zacząć? Pierwsze wyjście w teren.

Trzeba to w sobie odkryć i trzeba tego chcieć. Być na to gotowym. Kiedy przyjdzie taki moment, że chcemy i jesteśmy gotowi, trzeba wyjść z domu. Mam na myśli taki specyficzny rodzaj wyjścia. Wyjścia na przyrodniczy spacer, na który idzie się z wyczulonymi zmysłami. Żeby wejść do Świata Przyrody nie trzeba od razu jechać nad Biebrzę czy w Bieszczady. Na początek można iść do parku. Właśnie miejski park, niewielka łąka lub las na obrzeżach miasta, to doskonałe miejsca na przyrodniczo-obserwacyjny start. W parku lub miejskim lesie, o każdej porze roku można zobaczyć i usłyszeć wiele gatunków ptaków. W parkach są owady, kwiaty, inne rośliny i wreszcie drzewa, które same w sobie są przecież ucieleśnieniem różnorodności, piękna, a czasem wręcz majestatu natury. A jeśli w parku jest staw, to mamy też szanse na spotkania z płazami. Dzisiaj nawet spotkania ze ssakami takimi jak sarny czy dziki w mieście nie należą do rzadkości. Rozrastające się miasta wchodzą na tereny zamieszkałe przez zwierzęta, a dodatkowo z powodu dostępności pożywienia (śmieci) staja się dla zwierząt atrakcyjnymi stołówkami. Stąd nocne wizyty dzików, lisów i kun. Podsumowując można stwierdzić, że na początek miejski park daje nam ogromne możliwości. Na ograniczonym terenie parku zagęszczenie atrakcyjnych dla nas obiektów jest większe, niż w rozległych puszczach, wielkich bagnach czy dużych dolinach rzecznych, gdzie czasem trzeba się nachodzić, bo zwierzęta są rozproszone na ogromnych terenach. Oczywiście w parku spotykamy gatunki najbardziej pospolite, ale dla początkujących – zawsze atrakcyjne.

Jak zostać przyrodnikiem – obserwatorem, podglądaczem przyrody.
jedna z moich pierwszych udokumentowanych fotograficznie obserwacji, to „życie uczuciowe” miejskich gołębi / zdjęcie zrobiłem z balkonu
Jak zostać przyrodnikiem – obserwatorem, podglądaczem przyrody.
sikora bogatka, jedno z moich pierwszych zdjęć wykonanych w parku podczas obserwacji ptaków przy karmniku
kolejna parkowa obserwacja, tym razem to jeden z pierwszych uwiecznionych ssaków (zdjęcie, podobnie jak poprzednie, wyciągnięte z głębokiego archiwum)

Sprzęt.

Na taki pierwszy przyrodniczy spacer nie trzeba się jakoś specjalnie ubierać. Byle nie przemarznąć, nie przemoknąć (zależnie od pory roku) i nie przemoczyć butów. Nie trzeba zakładać maskujących strojów i zabierać ze sobą kilogramów dodatkowego sprzętu. Ważnym, wręcz podstawowym wyposażeniem przyrodnika-obserwatora jest bez wątpienia lornetka. Kiedy dysponujemy lornetką, to nasze szanse na ciekawe obserwacje znacznie wzrastają. Ale wcale nie musi to być markowa lornetka za tysiąc (tysiące) złotych. Dzisiaj wiele sklepów ma w swojej ofercie niedrogi sprzęt, który początkującym obserwatorom w zupełności wystarczy. Poza parametrami technicznymi, warto pamiętać, że nie bez znaczenia są wielkość i waga lornetki. Dużej i ciężkiej nie będziemy chcieli ze sobą dźwigać. Mniejsza i lżejsza zawsze sprawdzi się lepiej, bo będziemy chcieć ja nosić, więc będziemy ją mieć przy sobie.

Czytaj dalej „Jak zostać przyrodnikiem”

Dlaczego wybrałem Przyrodę

Dlaczego wybrałem Przyrodę?

Jestem zafascynowany Naturą. Przyrodą, która mnie otacza. Przyrodą, którą od dłuższego czasu podglądam i fotografuję. To już ponad 10 lat takim wyprawom z lornetką i aparatem poświęcam każdą wolną chwilę, działając w miarę możliwości zarówno bardzo lokalnie, jak również wypuszczając się gdzieś dalej. Z biegiem czasu hobby stało się pasją, a ja chcąc zobaczyć kolejne gatunki ptaków i innych zwierząt, czy też odkrywać nowe krajobrazy, zjechałem kawał Polski i Europy. Uważam się za dokumentalistę, bo do artystów raczej mi daleko. Fotografia jest przeważnie „tylko” dopełnieniem przeżycia, którego dane mi jest doświadczać podczas obserwowania, obcowania z Naturą.

Dlaczego wybrałem Przyrodę?
w terenie …

Moje Spotkania z Przyrodą.

Doskonale pamiętam swoje początki. Gdy wszystko było nowe. Gdy zaczynałem odkrywać świat ptaków wyszukując i rozpoznając w atlasie kolejne widziane „na żywo” gatunki. Gdy szukałem dla siebie pierwszej lornetki, aparatu i obiektywu, które nadawałby się do fotografii przyrodniczej. Gdy próbowałem opanować sztukę kamuflażu. Gdy zaczynałem rozumieć, że nie wszystko można podejść i sfotografować. Kiedy zacząłem pojmować, jak często trzeba się ukryć i cierpliwie przesiedzieć długie godziny żeby być bliżej przedstawicieli wyjątkowo płochliwych gatunków. Zrozumiałem również, że trzeba czytać o zwierzętach, poznawać ich środowisko i zwyczaje. Poznawać drzewa, kwiaty, kolejne gatunki owadów, płazów i gadów. Bo wszystko się przeplata i zazębia. Zaczynało do mnie docierać, że trzeba spędzać wiele godzin w terenie zanim znajdzie się to optymalne miejsce na zrobienie zdjęcia. I śledzić prognozy pogody, nauczyć się je czytać, wreszcie zrozumieć, że nie ma pogody złej, że z każdych warunków można wyciągnąć coś dobrego, coś ciekawego. Dzisiaj wiem już więcej, a nabyte w terenie doświadczenie znacznie ułatwia mi owo podglądanie tego alternatywnego świata – świata Przyrody. Uważam też, że jeszcze ciągle wiele przede mną. Nadal uczę się przecież robić lepsze zdjęcia. Nadal zaczynam rozumieć więcej.

Czytaj dalej „Dlaczego wybrałem Przyrodę”

„UWAGA, ULICA ZAMKNIĘTA Z POWODU POLOWANIA”

13781802_1069186819836447_8205549349237827301_n

„UWAGA, ULICA ZAMKNIĘTA Z POWODU POLOWANIA”.

Takie informacje zobaczymy niedługo na przedmieściach. Dzisiaj myśliwi zamykają ścieżki rowerowe (czytaj tu), ale jutro to się może zmienić. Bo zamiast niedzielnego spaceru po lesie, wolimy wycieczkę do galerii handlowej. Dlatego jest jak jest. Bo im na to pozwalamy. 

Wątki o myśliwych i o nadchodzącej nowelizacji prawa łowieckiego pojawiają się w wielu miejscach w sieci. Krążą kolejne petycje. Najważniejszą – „Nie dla Rzeczpospolitej Myśliwskiej”, która jest dostępna od lipca tego roku, podpisało 27 tysięcy osób. Petycję w tak istotnej sprawie, przez ponad 3 miesiące podpisało dopiero 27 tysięcy osób !!!

Niestety. Żyjemy w kraju, w którym przeciętny obywatel woli niedzielne zakupy w galerii, od spaceru po lesie. I teraz widać to jak na dłoni. Bo kogo obchodzą jacyś tam myśliwi. Przecież wg przeciętnego obywatela myśliwi byli, są i dalej będą potrzebni. Bo zwierzyny dużo i szkód coraz więcej. No i przecież myśliwi zastępują wilki, bo tych jest mało. I jeszcze ważne jest pozyskiwanie mięsa. Zdrowej dziczyzny. Przecież myśliwi są potrzebni, bo zimą dokarmiają zwierzęta. Choć właściwie, to oni dokarmiają „zwierzynę” (zwierzęta występują w przyrodzie, „zwierzyna” w łowiectwie). I myślę, że ten przeciętny obywatel (w swej wizji myśliwego) widzi też GAJOWEGO z bajek dla dzieci, który stał na straży porządku w lesie. I także łowczego w zdobnym stroju, w kapeluszu z piórem, co w ramach podtrzymywania wielowiekowych tradycji łowieckich na skraju leśnej polany gra na rogu obwieszczając łowy…

Myślistwo jest sportem elit. Można dążyć do pieniędzy, a dalej do władzy. A co później? Później trzeba sięgnąć jeszcze wyżej i zacząć zabijać. I to legalnie. Bezkarnie. Można poczuć moc władzy nad życiem. A potem przychodzi uzależnienie. Od tej władzy i możliwości jakie z niej wynikają. Kiedyś polowali królowie, dzisiaj polują nasze elity. Ministrowie, posłowie, sędziowie, itd. Ilu aktywnych polityków ze szczytów władzy jest czynnymi myśliwymi? Może ktoś to kiedyś zbada. To liczna, silna i bardzo wpływowa grupa. Ale znamy też przypadki choćby znanych sportowców, którzy zarabiając miliony i mając ogromną popularność, też idą krok dalej i sięgają po karabin.

Czytaj dalej „„UWAGA, ULICA ZAMKNIĘTA Z POWODU POLOWANIA””

Pan Myśliwy

ej0a0594

– Panie, wypier**laj pan stąd! – Takie właśnie słowa usłyszałem od „Pana Myśliwego” w lesie …

Postanowiłem, że będę pisać. Od czasu do czasu podzielę się ze światem moimi przemyśleniami. Będę pisać o obcowaniu z przyrodą, czyli o tym, czemu poświęcam każdą wolną chwilę. I o fotografowaniu, które jest dopełnieniem moich przyrodniczych obserwacji. Nie sądziłem jednak, że mój pierwszy wpis poświęcę takiej tematyce …

Ale zacznijmy od początku.
W czwartkowe popołudnie postanowiłem odwiedzić miejsce, do którego każdego roku wracam jesienią, gdy w lesie i na łąkach nastaje czas jeleni. Chciałem rozeznać się w terenie, sprawdzić jak w lipcu wygląda ruch zwierząt na ich szlakach. A przy okazji na śródleśnej łące porobić trochę zdjęć motyli i pająków. We wspomniany czwartek wyjechałem z Łodzi w kierunku południowym. Po 30 minutach byłem na miejscu. Zaparkowałem samochód przy leśnym szlabanie i z plecakiem i lornetką ruszyłem do lasu. Szedłem leśną drogą, następnie wąską przecinką aż doszedłem do niedużego strumyka przecinającego w tym miejscu las. Tropy saren, jeleni i dzików były wszędzie.

Czytaj dalej „Pan Myśliwy”