Historia jednego zdjęcia – mistrz drugiego planu

… czyli sesja z potrzosem i łosiem w tle…

Kilka lat temu, będąc w Dolinie Biebrzy, postanowiłem przejść się wczesnym rankiem kładką prowadzącą nad torfowiskiem. To okolica, w której rano i wieczorem lubią „paść się” łosie. Tak było i tym razem. Nie musiałem długo czekać. Przez podmokłe trzcinowisko szła w moją stronę samotna klempa. Ponieważ biebrzańskie łosie nie uciekają na widok człowieka, wiedziałem, że jeśli zaczekam cierpliwie nie wykonując gwałtownych ruchów, zwierzą podejdzie bliżej dając mi szansę na zrobienie kilu zdjęć. Kilka minut później samica była już w zasięgu mojego obiektywu. Przemieszczała się leniwie skubiąc co chwilę jakieś rośliny. Słońce było dość nisko i dawało dobre światło do fotografowania. Gdy zacząłem „sesję” z klempą, pomiędzy mną i zwierzęciem, na jednej z wysokich trzcin, usiadł potrzos. Ptak przez chwilę pozostawał w bezruchu. Wykorzystałem okazję i przeniosłem ostrość na potrzosa. Fotografując z małą głębią ostrości „rozmyłem” nieco łosia, akcentując jego sylwetkę w drugim planie zdjęcia. W ten sposób powstała fotografia, która została nagrodzenia w jeden z edycji konkursu na fotografa roku OŁ ZPFP. 

ogniskowa obiektywu 370 mm, iso 640, czas 1/800 sek, f/7,1

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – mistrz drugiego planu”

Historia jednego zdjęcia – Pościg

Bociek kontra bielik.

To był początek października 2010 roku. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie, bo obfitował w ciekawe obserwacje i był bardzo udany pod względem zdjęciowym.

bielik ścigający bociana

Jeszcze w nocy pojechałem na zdjęcia w Dolinę Bzury. Gdy wschodziło słońce fotografowałem już ssaki na rozległych łąkach doliny. Spotkanie z dzikiem, potem łania, sarny, łasica i wreszcie daniele. Zapamiętałem zwłaszcza dwa piękne byki, z których jeden był biały. Na spacerze z aparatem czas zleciał mi prawie do południa. Dzień był słoneczny i światło zrobiło się dość ostre. Postanowiłem zakończyć fotografowanie i podjechać kawałek dalej na stawy rybne. Jesienią na stawach zawsze dzieje się co ciekawego. Nieraz jakiś spuszczony staw ściaga na swoje świeże błota setki a nawet tysiące migrujących ptaków. To doskonała okazja do obserwacji ptaków. I wtedy tak właśnie było. Na jednym z kompleksów stawów hodowlanych dostrzegłem z daleka białe sylwetki ptaków na błocie zbiornika, z którego spuszczano wodę. To był niesamowity widok setek czapli białych, wśród których uwijały się kolejne setki mew. W tle, po drugiej stronie dużego stawu, siedziało ogromne stado gęsi. Niesamowity widok, którym byłem wręcz oczarowany. Świetne możliwości do obserwacji, ale też nie skorzystać z takiej okazji do fotografowania byłoby grzechem. Tego dnia nie miałem se sobą maty do leżenia na błocie. Pokusa była jednak za silna. Zdecydowałem, że spróbuję działać bez maty.

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – Pościg”

Galeria gatunków – szczygieł

Kolorowe ptaki.

Szczygły należą do grupy ptaków najbardziej kolorowych krajowych ptaków. Ich charakterystyczny wygląd pozwala je z łatwością rozpoznać gdy żerują, a dzięki ubarwieniu głowy i skrzydeł nie sprawia to kłopotu także wtedy, gdy są w locie. Najłatwiej je obserwować poza sezonem lęgowym (późnym latem, jesienią i zimą), gdy całymi stadami żerują na terenach otwartych. Obsiadają rośliny zawierające nasiona. Ich ostre dzioby pozwalają im wyłuskiwać m.in. ziarenka ostów. Ponieważ szczygły rzucają się w oczy (charakterystyczny jest również ich głos) i nie są bardzo płochliwe, stają się ciekawymi i dość łatwymi obiektami do obserwacji i fotografowania, do czego obserwatorów ptaków i przyrody gorąco zachęcam.

Galeria gatunków - szczygieł

Galeria gatunków - szczygieł

Galeria gatunków - szczygieł

Czytaj dalej „Galeria gatunków – szczygieł”

Historia jednego zdjęcia – Jelenie

 Kolejna historia z głębokiego archiwum. 

 

Historia jednego zdjęcia - Chmara

 

Pomyślałem, że w ramach odskoczni od zmęczenia kolejnymi (na szczęście krótkimi) falami upałów, przypomnę swój tekst z 2009 roku, w którym opisałem bliskie spotkanie (jedno z moich pierwszych) z chmarą jeleni. Do tego spotkania doszło podczas zimowego spaceru. W mroźnej aurze tamtego poranka, udało się zrobić zdjęcie, które z uwagi na sentyment  do czasów, gdy dopiero uczyłem się fotografii przyrodniczej, od razu weszło do kolekcji moich ulubionych. Dzisiaj wiem, że to zdjęcie nie jest wyjątkowe. Zwykły dokument z jednego z wielu terenowych „spotkań z przyrodą”. Wtedy jednak nie miałem dużego doświadczenia w podchodzeniu i fotografowaniu „grubego zwierza” i każde takie bliskie spotkanie dawało mi dużo radości, a zrobione przy okazji zdjęcia napawały mnie wielką satysfakcją. Tekst pochodzi z czasów, gdy dopiero odkrywałem świat fotografii przyrodniczej. Postanowiłem go ujawnić, bo pokazuje jak wygląda przykładowy poranek w terenie.

Luty 2009 r. Okolice Łodzi.

Narastający, jakby nadchodzący z oddali nieprzyjemny dźwięk. Granica snu i jawy. To pikanie budzika. Otwieram jedno oko. W ciemności rysują się cyfry na wyświetlaczu zegarka. Jest 4:50. Pięciominutowa drzemka. Po pięciu bezlitośnie odmierzonych minutach zegarek znów wyrywa mnie z półsnu. Psychika powoli się rozbudza. Ciepło łóżka  kontra poranny chłód sypialni. Wreszcie nadchodzi chwila, w której trzeba się pozbierać. Jest 5:00. Za oknem jeszcze ciemno, choć zalegający śnieg rozjaśnia mrok nocy. Po 30 minutach jestem gotowy do wyjścia. Zbieram przygotowaną torbę i plecak. Sprzęt fotograficzny, dodatkowe ciuchy, torba z prowiantem i termosem. Po cichu zamykam drzwi i schodzę do samochodu. Odśnieżanie, skrobanie szyb – rutynowe czynności wynikające z zimowej aury.
 Ruszam. Droga z grubsza odśnieżona, choć nie czarna. Puste ulice i sygnalizacja świetlna mrugająca do mnie jednym pomarańczowym okiem. Brzęczące po cichu radio. Światła miasta zostają za mną. Tym razem podróż trwa niewiele ponad pół godziny, bo miejsce pleneru oddalone jest od miasta jedynie o 30 km. Zbliżam się do punku docelowego. Lokalna droga dawno nie widziała piaskarki. Kilkaset metrów po niemalże lodowej powierzchni. Ostatni fragment drogi prowadzi pośród pól po dość głębokim (jak na auto osobowe) śniegu. Stop. Dalej nie da się jechać.

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – Jelenie”

Obrazy lata

Obrazy lata. Leniwe, ciepłe i barwne kadry. 

Lato, to w przyrodzie czas stabilizacji. Po pełnej ruchu i akcji wiośnie nastaje czas spokoju. Lato, to czas długich i ciepłych dni, czas obfitości pokarmu, czas wychowywania młodych. Zwłaszcza lata, w którym pierwszy raz od kilku sezonów nie dominuje susza. Eksplozja zieleni i bujne życie owadów świadczą o tym, że to dla zwierząt bardzo dobry czas. 

obrazy lata
nad stawami i trzcinowiskami polują błotniaki 
obrazy lata
dynamiczne zachody słońca ubarwiają lipcowe wieczory
ciepłe i mokre lato, to czas owadów

Czytaj dalej „Obrazy lata”

Historia jednego zdjęcia – BIELIK

W cyklu „Historia jednego zdjęcia” będę przybliżać okoliczności wykonania moich ulubionych ujęć. Na pierwszy ogień idzie bliskie spotkanie z bielikiem, które udało się utrwalić w Puszczy Noteckiej.

Podróż przebiegła dosyć sprawnie. Po czterech godzinach jazdy i krótkim poszukiwaniu tej właściwej leśnej drogi, w którą należy skręcić jestem na miejscu. To gościniec położony pośród puszczy, nad dużymi i „dzikimi” stawami rybnymi. Do najbliższej wsi jest stąd kilka kilometrów. Dostaję pokój, którego największą zaletą jest widok z dużego okna. Widok ten robi na mnie wrażenie. Patrzę na wielki staw porośnięty szuwarami, sąsiadujący z gęstym lasem. Takie OKNO – OBRAZEK. Aż ciężko się od niego oderwać. Żywe, jesienne kolory przyrody obsiadły już część drzew. Istne cudo.
Po szybkim zainstalowaniu się w pokoju robię pierwszy wywiad z Gospodarzem. Dzieli się ze mną kilkoma ciekawymi informacjami na temat okolicy. Najcenniejsza zdaje się być ta mówiąca o starej wieży obserwacyjnej pośród zarośniętych stawów. Dostaję nawet klucz, bo zabudowana, drewniana wieża jest zamykana. Nie zwlekając ruszam na popołudniowy spacer, aby przetrzeć szlak przed poranną wyprawą.

Czytaj dalej „Historia jednego zdjęcia – BIELIK”

Makro – Impresje

Patrzenie przez kolorowe szkiełka.

Czasem warto spojrzeć zupełnie inaczej, nietypowo, z przymrużeniem oka. W takim patrzeniu pomaga stary manualny obiektyw, który wydaje się być wręcz stworzonym do impresyjnego pokazywania świata, znanego z „normalnych” fotografii. Takie kreowanie lekko nienaturalnych obrazów wciągnęło mnie na długie godziny i powstały takie oto makro – impresje …

Czytaj dalej „Makro – Impresje”

CZ. 5 / Portugalia 2015

OLHAO  (Algarve / dystrykt Faro)

Na jeden dzień jedziemy do Portugalii. Odwiedzamy miasteczko Olhao i Park Narodowy Ria Formosa położony na kilku wyspach rozciągniętych wzdłuż wybrzeża. Podczas spaceru po solanach i krótkiej wycieczki niedużym promem obserwujemy m.in. : bociany białe, szczudłaki, szablodzioby, ohary, biegusy krzywodziobe, kuliki mniejsze, kamuszniki i rybitwy białoczelne. Na jednej z wysp widzimy również pokrzewki okularowe, a nad oceanem przelatują pojedyncze głuptaki.

1-EJ0A4811
krab
3-DSC00462
dawne solnisko, dzisiaj teren żerowania ptaków
10-DSC00654
krajobraz Ria Formosa

Czytaj dalej „CZ. 5 / Portugalia 2015”