Jak zostać fotografem przyrody – cz.2

Fotografia przyrodnicza – cz.2

Kiedy już zdecydujemy, że chcemy fotografować przyrodę, musimy przygotować się do wyjścia w teren. Na początek warto przynajmniej ogólnie określić tematy, w jakich chcemy spróbować swoich sił. Początkujący zaczynają najczęściej od zwykłych spacerów, podczas których mogą fotografować „wszystko”. Jeśli jednak zdecydujemy się na wybieranie konkretnych tematów, to warto pomyśleć o naturalnym kalendarzu przyrody (wpis na ten temat pojawi się wkrótce na stronie). Każda pora roku, niemalże każdy miesiąc, oferują nam coś wyjątkowego. Wiosną i jesienią w przyrodzie dzieje się najwięcej, ale również lato i zima nie pozwalają nam odłożyć aparatu.

Jak zostać fotografem przyrody

 

Przygotowanie do wyjścia w teren.

Niezależnie od pory roku warto sprawdzać prognozę pogodny dla okolicy, w której zamierzamy działać. Strony czy aplikacje pogodowe (polecam serwis METEO) podają zwykle również godziny wschodu i zachodu słońca. To dal nas również ważne informacje. Poza tym jak się ubrać (i czy przypadkiem rano nie będzie lało), z prognozy dowiemy się również jakie mamy szanse na chmury lub słońce, ale również na szadź czy mgłę. Gdy wiemy już  jak będzie, dobieramy odpowiedni strój. Może konieczna będzie kurtka przeciwdeszczowa i kalosze, może przewiewne ciuchy i nakrycie głowy chroniące nas przed słońcem, a może dodatkowa odzież termiczna pomocna przy niskich temperaturach. Może to wydaje się oczywiste, ale jeśli chcemy się skupić na fotografowaniu, to nie może nas rozpraszać brak komfortu wynikający ze złego ubrania.

W zależności od planowanego czasu, jaki zamierzamy spędzić w terenie trzeba pomyśleć o zimnych lub ciepłych napojach (zimą nieduży termos bywa wielkim terenowym przyjacielem fotografa), ewentualnie kanapce lub jakiejś innej zdrowej przekąsce. I to znów niby jest oczywiste, ale jeśli zapomnimy o zabraniu wody na długi spacer, to nie będzie to komfortowa sytuacja. Nie polecam plastikowych butelek, bo mogą one narobić hałasu, gdy wyjmujemy je z plecaka. 

Oczywiście pakujemy sprzęt: lornetkę i aparat (jeśli mamy,  to również dodatkowy obiektyw, statyw, zapasową baterię i kartę pamięci do aparatu).

Dobra rada: Warto mieć przy sobie środek odstraszający komary i kleszcze. Te pierwsze potrafią dość skutecznie uprzykrzyć pobyt w terenie, natomiast te drugie coraz częściej roznoszą niebezpieczne choroby.

W zależności od umiejętności, wyposażenia i obranego planu taktycznego na dany plener fotograficzny szykujemy też sprzęt pomocniczy. Odzież lub  siatkę maskującą, matę lub składany stołeczek, itd. W moim przypadku, jeśli wiem, że w terenie nie będę daleko chodzić, bo planuje fotografować rośliny i owady na łące, to zabieram ze sobą torbę. Można ją postawić i operować wokół, sięgając po to, co akurat potrzebne. Jeśli natomiast wiem, że będzie to wyjście, podczas którego przejdę kilka kilometrów (np. fotograficzny spacer po stawach), to zawsze zabieram plecak. Tak jest wygodniej i zdrowiej dla kręgosłupa. Trzymając się jeszcze kwestii wyposażenia dodam, że dość męczące bywa dłuższe noszenie sprzętu (lornetki, aparatu) na szyi. U mnie doskonale sprawdziła się zamiana oryginalnego paska – na szelki (prostą uprząż, którą zakłada się na siebie, nie obciążając szyi).   

Wyjście w teren. Pora dnia.

Choć nie należę do grona fotografów, którzy uważają, że fotografować warto tylko w porannej złotej godzinie, to zdecydowanie wyznaję zasadę, że pora wschodu słońca to jednak czas magiczny. Jeśli dopisze nam odrobina szczęścia i trafimy na dobre warunki, to zobaczymy świat, jakiego nie da się zobaczyć w trakcie dnia. Zwykła łąka, las czy rzeczka w lekkiej mgle, dodatkowo podświetlona pierwszymi ciepłymi promieniami słońca, zmienia się w niesamowitą scenerię. Natura generuje gotowe obrazy, które same pchają się na karty naszych aparatów. Atrakcyjnie bywa też przed zachodem słońca, jednak nie jest to dokładnie to samo co rano. Owszem, słońce świeci ciepłym światłem nisko znad horyzontu, jednak nie ma takich różnic temperatur jak rano (odpada rosa, szron, nieraz również mgła) i efekt jest jakby niepełny. Ja dodatkowo odczuwam presję uciekającego czasu (światła). Rano można przeciągnąć sesję w terenie i w ciekawych okolicznościach fotografować nawet w ostrzejszym świetle. Wieczorem światło gaśnie i nic się nie da zrobić (chyba, że przejdziemy na zdjęcia nocne). Jeśli decydujemy się fotografować rano, to w miejscu akcji warto być jeszcze przed świtem. Często to właśnie zanim wyjdzie słońce możemy zobaczyć niesamowite kolorystycznie widoki. I trzeba wtedy być na miejscu. Tak wczesna pora dnia ma jeszcze jedną dodatkową zaletę. Nie przeszkadzają nam w tym czasie inni ludzie. Zwykle nie ma przypadkowych spacerowiczów, raczej nie pracują maszyny, itd. Jest cisza i spokój. Można głębiej doświadczać spotkania z przyrodą. Ponieważ wiosną i latem widno robi się w środku nocy, noce te trzeba dość mocno zarywać. Kolejnym wielkim przyjacielem fotografa jest więc skuteczny budzik.

Dobra rada: Bądź na miejscu jeszcze przed wschodem słońca. Daj sobie czas na wyszukanie kadru, przygotowanie sprzętu. Lepiej zaczekać na wschód (być może fotografując w ciekawych warunkach), niż przegapić najlepsze momenty poranka.  

świt - jak zostać fotografem przyrody
kilka zwykłych brzóz w podświetlonej mgle
Jak zostać fotografem przyrody
dobrze jest zlewać się z tłem, być choć częściowo niewidzialnym

Techniki fotografowania.

Spacer. Gdy idziemy na fotograficzny spacer zwykle jesteśmy otwarci na różne tematy. Jeśli jesteśmy w ciekawym miejscu o dobrej porze (np. wcześnie rano) zawsze jest szansa na zrobienie wartościowych zdjęć. Nie nastawiamy się wtedy na konkretny cel. Fotografujemy krajobrazy, ptaki, ssaki, rośliny czy owady. Jeśli fotografujemy zwierzęta i pojawi się taka możliwość, to możemy spróbować zmniejszyć dystans do naszego obiektu próbując go nie spłoszyć. I to jest właśnie podchodzenie. Często (bez względu na ogniskową posiadanego obiektywu) pierwsza obserwacja danego  obiektu jest prowadzenia z dużej odległości (jeśli jesteśmy odpowiednio czujni i spostrzegawczy). Warto wtedy podejść bliżej.

Podchodzenie. Do zwierząt trzeba się zbliżać w ciszy, nie wykonując gwałtownych ruchów i uważając gdzie stawia się stopy, aby trzask najmniejszej gałązki nie spłoszył naszych potencjalnych „modeli”. Warto też pochylić sylwetkę, żeby nie być typową „ludzką postacią”, której zwykle boją się zwierzęta. Czasem może nam przeszkodzić wiatr niosący nasz zapach. Przy podchodzeniu dobrze jest nie rzucać się w oczy, więc stonowana kolorystycznie odzież powinna nam pomóc trochę zlać się tłem. Czasami takie spokojne i ostrożne przejście kilku metrów może zająć nam aż kilka minut, ale daje nam dużo lepsze możliwości fotografowania. Będziemy lepiej widzieć nasz obiekt, który jeśli nam na tym zależy, lepiej wypełni kadr. Techniką podchodzenia mamy szansę zbliżyć się do niektórych gatunków ptaków czy np. saren. Są jednak gatunki wyjątkowo ostrożne, do których podejść się nie da. Albo zdecydujemy się fotografować je z daleka, w szerszym kontekście, pokazując np. w typowym dla siebie środowisku, albo będziemy zmuszeni zastosować zupełnie inną technikę.

Dobra rada: Gdy wychodzisz z lasu na łąkę, to zatrzymaj się na chwilę i dobrze sprawdź teren, na który wychodzisz (przez lornetkę). Zwierzęta, które mogą być na łące nie będą rzucać się w oczy, ale jeśli nieostrożnie wyjdziesz, to pierwsze Cię dostrzegą i uciekną.

Przy temacie fotograficznych spacerów muszę wspomnieć o konieczności właściwego ubioru. Szczególnie chodzi mi o wilgoć, z którą zwłaszcza we wczesnoporannej porze możemy się zetknąć praktycznie o każdej porze roku. Na mokrej od rosy lub niedawnego deszczu łące, nasze spodnie będą przemoczone już po kilku minutach marszu. Nie uratują nas kalosze, bo wsiąkająca w spodnie woda spłynie po chwili od góry do ich wnętrza. Wynik? Mokre spodnie i mokro w butach. W takich warunkach doskonale sprawdzają się cienkie nieprzemakalne spodnie. Można takie kupić w dużych sportowych sklepach za niewielką kwotę. Można je zwinąć do rozmiaru wielkości pięści i włożyć do plecaka, a w razie konieczności założyć na swoje normalne spodnie i naciągnąć na kalosze. To zamyka temat wilgoci.

Jak zostać fotografem przyrody
fotograf w specjalnym stroju maskującym i siatka na plecaku

Czatowanie. Jeśli chcemy w zaplanowany (w przeciwieństwie do spaceru – w bardziej przewidywalny) sposób sfotografować te płochliwe gatunki, to musimy się ukryć i na nie zaczekać. Inaczej mówiąc musimy wtopić się w tło, stać się jednym z naturalnych elementów przyrody. Przestać być człowiekiem i stać się gęstym krzakiem, drewniana kłodą leżącą na brzegu wody czy stertą liści lub trzcin. Takie fotograficzne ukrycie możemy sobie zbudować na zasadzie prostego szałasu z gałęzi i suchej trawy. Możemy też posiłkować się gotowymi akcesoriami, takimi jak wojskowe siatki maskujące i plandeki (brezenty). Ukrycie powinno być na tyle skuteczne, aby zakryć nie tylko nasze ciało, ale także ewentualne ruchy rąk.

Siedzenie. Stosując zasadę fotografowania z perspektywy naszych obiektów, możemy fotografować siedząc, leżąc lub nawet zanurzając się w wodzie (opcja dla twardych i doświadczonych fotografów). Jeśli chcemy fotografować ssaki (np. sarny, daniele czy jelenie) możemy czatować  na siedząco. Generalnie chodzi o to, żeby przez dłuższy czas umieć pozostać w bezruchu, nie rzucając się przy tym w oczy. Można siedzieć na lekkim turystycznym stołku pod przykryciem z siatki maskującej. Ponieważ nie będziemy w stanie długo nieruchomo utrzymać przed sobą aparatu (w pozycji do robienia zdjęć), to niezbędna jest możliwość oparcia go na statywie lub monopodzie. I tak zamaskowani, w bezruchu i ciszy czekamy na zwierzę, które chcemy sfotografować. Ważne (może nawet kluczowe) jest dobre zasłonięcie dłoni i twarzy, bo to zwykle te części ciała (jasna skóra) są najbardziej widoczne. Nawet, gdy ktoś patrzy z daleka, to widzi naszą twarz jako jasną plamę odbijającą światło dnia.

Dobra rada: Osłony twarzy i rąk nie można nigdy odpuszczać, bo te drobne detale mogą decydować o skuteczności naszej akcji.

Jak zostać fotografem przyrody
nieraz do skutecznego kamuflażu wystarcza kilka gałązek

Leżenie. Jeśli chcemy fotografować ptaki wodno-błotne (np. kaczki, perkozy, czaple) dla lepszego efektu, wynikającego z dobrej perspektywy, powinniśmy położyć się na brzegu wody (mokradła, stawu, łąkowego rozlewiska). Aby się nie wychłodzić i nie zmoczyć, dobrze jest położyć się na macie (np. karimacie, grubszym brezencie) i podobnie jak w przypadku czatowania na siedząco zamaskować się np. przy pomocy siatki. W obu przypadkach nie powinniśmy wykonywać gwałtownych ruchów odsłoniętym obiektywem, jak również starać się nie hałasować (nie rozmawiać, nie kaszleć, nie chrząkać, itp.). 

Zakładając, że kieruję ten prosty poradnik do osób początkujących, tematu fotografowania z wody, z czatowni pływającej, nie będę tu podejmować (również dla tego, że sam jestem w tej materii jedynie teoretykiem).

Dobra rada: Nawet gdy wracasz już po sesji fotograficznej (np idziesz ścieżką w stronę wyjścia z lasu), zachowaj ciszę i koncentrację, bo w każdej chwili możesz jeszcze „spotkać” jakie zwierzę i zyskać szansę na dodatkowe zdjęcia.

Kilka słów o maskowaniu, czyli o sztuce bycia niewidzialnym.

Niezależnie od tego czy będziemy spacerować z aparatem „gotowym do strzału”, czy czatować (siedząc lub leżąc) w oczekiwaniu na nasze wymarzone gatunki, powinniśmy opanować sztukę kamuflażu. Oczywiście nie jest on potrzebny fotografowi krajobrazów, czy do makrofotografii roślin i owadów, ale jeśli chcemy zwiększyć swoje szanse na uwiecznienie ptaków lub ssaków, to właśnie kamuflaż może znaczenie zwiększyć nasze szanse na takie bliskie spotkanie. Jak pisałem wcześniej, na początek wystarczy odzież w „naturalnych” kolorach (zielony, brązowy, a zimą ze śniegiem biały). Jeśli możemy na siebie narzucić maskującą siatkę, to jest jeszcze lepiej. Siatką lub szalem można osłonić twarz. Na dłonie trzeba założyć rękawiczki (byle nie kolorowe). 

Od kilku lat fotografowie przyrody mogą również korzystać z gotowych produktów służących właśnie sztuce bycia niewidzialnym. Wiele z takich przedmiotów to produkty dedykowane dla wojska, myśliwych i wędkarzy, ale doskonale spełniają swe zadania również podczas fotograficznych wędrówek i zasiadek. I tak są dostępne specjalne stroje dla snajperów, upodabniające człowieka do krzewu, drzewa lub sterty liści, są wspomniane siatki w różnych typach i rozmiarach, są szale, czapki z osłoną twarzy (również kominiarki), i rękawiczki ze wzorem np. gałęzi. Są składane czatownie w formie niewielkich namiotów lub krzeseł turystycznych z naciąganymi nad siedzenie nakryciami. Są również płachty brezentowe izolujące od wody i składane (do rozmiarów laptopa) maty izolujące od zimna i niewygody w czasie czatowania w pozycji leżącej. Dzisiaj w czasach ogólnej dostępności takiego wyposażenia (serwisy aukcyjne, sklepy z militariami) jedynym ograniczeniem pozostaje budżet…  

czatownia fotograficzna - Jak zostać fotografem przyrody
gotowa (rozkładana) czatownia przed dodatkowym zamaskowaniem
czatownia fotograficzna - Jak zostać fotografem przyrody
czatownia po dodatkowym zamaskowaniu siatką i liśćmi

 

Wiemy już jakich technik działania możemy użyć w fotografii przyrodniczej, możemy się wiec skupić na sprzęcie fotograficznym i samym robieniu „dobrych” zdjęć. I o tym już niedługo w kolejnych wpisach.

c.d.n.

 

Zobacz także: