Zjawa

Mierzeja Wiślana. Jesień 2017 r. SOWA JARZĘBATA.

Wychodzę rano w teren. jest 6:30. Na zewnątrz jeszcze szaro. Kątem oka dostrzegam siedzącą na drucie lini energetycznej pustułkę. Zabieram z samochodu lornetkę i przez furtkę wychodzę z terenu pensjonatu. Zaraz, zaraz, jak to pustułkę? Co pustułka robi tam tak wcześnie? Światła do polowania jest póki co niewiele. Przykładam do oka aparat, rozjaśniam obraz i robię kilka klatek. Zerkam na wyświetlacz i … Nie, to przeciez nie jest możliwe. Patrzy na mnie sowa. Jasna głowa, żółte oczy, ciemniejszy tył. To sowa jarzębata!!! Ale jak to możliwe? Co ten ptak z Północy robiłby nad trawnikiem pensjonatu gdzieś w Polsce…  Biegnę obudzić żonę, która nie może przegapić takiej okazji. Po chwili schodzi na dół ciągle niedowierzając. Mówi mi, że może to włochatka, że w słabym świetle mogłem coś pokręcić. Że za bardzo się podekscytowałem… Widzi ptaka, który przeleciał ciut dalej i siedzi na słupie. Jakby skulona. Nie widać ogona. Jej sylwetka jest teraz dość krępa. Dla niewprawionego obserwatora, który wcześniej nie wiedział na żywo ani włochatki, ani tym bardziej sowy jarzębatej, w tym słabym świetle różnice wcale nie muszą być takie oczywiste. W tym momencie na budowę sąsiadującą z trawnikiem przyjeżdzają robotnicy. Rozmawiając głośno wypakowują narzędzia i ptak odlatuje… Na szczęście po tym krótkim i niewiarygodnym spotkaniu pozostał dowód w postaci kilku zdjęć. Te dają potwierdzenie.

To najprawdziwsza SOWA JARZĘBATA!!!

Tak rzadkie obserwacje trzeba zgłaszać do Komisji Faunistycznej, czyli tzw. Komisji Rzadkości, która weryfikuje obserwacje ważnych i rzadkich gatunków ptaków. Nasza obserwacja jest 13 kolejną w XXI wieku w Polsce!

Sowa jarzębata to północny gatunek, zamieszkujący iglaste i mieszane lasy w pobliżu łąk, mokradeł i zrębów. Odżywia się głównie gryzoniami, ale dietę uzupełnia też ptakami. Zamieszkuje Skandynawie, Syberię, Azję Centralną, Kamczatkę i Amerykę Północną (Alaskę). W czasie wędrówek pojawia się w pobliżu ludzkich siedzib.

Zdjęcia zrobione w trudnych warunkach dalekie są od ideału, ale w tym przypadku bardziej chodzi o dokument i pamiątkę ;)

Czytaj dalej „Zjawa”

Migracja ptaków

Przełom września i października to czas migracji ptaków.

W dolinach rzecznych, na stawach hodowlanych (zwłaszcza spuszczanych do odłowu ryb), a także na zbiornikach zaporowych, na których w wyniku obniżania poziomu wody odsłania się błotniste dno, w okresie jesieni zbierają się koncentrują się migrujące ptaki. W takich miejscach odpoczywają, posilają się i nocują. Na spuszczonym stawie, czy na płyciznach zbiornika retencyjnego można zobaczyć liczące setki a często tysiące ptaków wielogatunkowe mieszanki.

Zdecydowanie najwięcej jest zwykle gęsi. W zależności od etapu przelotów są to gęgawy, gęsi zbożowe i białoczelne.

Wsród nich zdarzają się bardzo nieliczni przedstawiciele innych gatunków takich jak gęsi małe i krótkodziobe, bernikle białolice, rdzawoszyje czy kanadyjskie. Bardzo licznie, choć zwykle tylko na nocleg, zbierają się żurawie. Na błotnistych łachach dominują ptaki siewkowate, wśród których najliczniejsze są czajki. I znów w wielkiej liczbie przedstawicieli jednego gatunku można wypatrzeć inne ptaki (w zależności od etapu migracji): bataliony, rozmaite biegusy, szlamniki, kwokacze, siewnice czy siewki złote. Często obecne są również kormorany, perkozy, mewy, szpaki i pliszki siwe. Kolejnymi licznymi grupami są czaple i łabędzie, które również zbierają się dziesiątkami lub nawet setkami. Kolorytu i bogactwa gatunkowego dopełnią kaczki, obecne często w wielotysięcznych miksach składających się z reprezentantów przynajmniej kilku gatunków. No i oczywiście łyski, których też nigdy nie brakuje.

W tych ogromnych stadach ptaków na ogól jest spokojnie. Gęsi odpoczywają śpiąc, rodziny łabędzi wolno „dryfują”, siewkowce żerują spacerując lub biegając po błocie, czaple polują na płyciznach (często w pobliży trzcin), a kaczki leniwie pływają co jakiś czas prezentyując nam swoje kupry podczas nurkowania. Jednak co pewien czas nad tym sielankowym ptasim światem pojawia się cień sylwetki drapieżnika. To wystarczający bodziec do akcji. Tysiące ptaków, nie chcąc stać się ofiarą bielika, czy sokoła wędrownego, podrywa się do lotu, przegrupowuje w powietrzu i po ustąpieniu zagrożenia ląduje z powrotem odpowiednio na wodzie lub lądzie. I wraca spokój, aż do kolejnej aktywności drapieżnika. Obserwacje ptaków podczas przelotów dają możliwość zobaczenia ptaków w ogromnych ilościach, co już jest wielkim przeżyciem dla obserwatora. Możliwość ich przeglądania i wypatrywania przedstawicieli rzadkich gatunków to dodatkowa zabawa. A do tego dochodzi możliwość fotografowania. Czy miłośnik ptaków może chcieć czegoś więcej?

Migracja ptaków - czajki
typowy jesienny obrazek ze spuszczanego zbiornika
Migracja ptaków - gęsi
spuszczony staw w dolinie rzecznej
Migracja ptaków - żurawie
żurawie na zbiorniku najbardziej aktywne są o świcie i zmierzchu

Czytaj dalej „Migracja ptaków”

BYK

Spotkanie z bykiem.

Nie oparłem się pokusie i (podobnie jak do czapli) po raz trzeci wróciłem na polanę jeleni. W ten dość ciepły i mglisty poranek spotkałem byka z dwiema łaniami. Zwierzęta zastałem na samym skraju polany, co znacznie utrudniło mi wyjście z lasu. Nie chciałem ich spłoszyć. Pierwsze zdjęcia robiłem spomiędzy drzew. Żerujące łanie powoli się oddaliły. Samiec kilka razy zaryczał przypominając, że rykowisko jeszcze się nie skończyło. Po chwili również on odszedł i zwierzęta spokojnie skierowały się do lasu. I chyba był to dla mnie jeden z ostatnich akcentów tegorocznych godów tych wspaniałych zwierząt. Do lasu jeleni zajrzę jeszcze pewnie zimą, a za rok znów wrócę do matecznika doświadczyć tego niesamowitego przeżycia …   

Czytaj dalej „BYK”

Kalendarz obserwatora i fotografa przyrody – cz.1

KALENDARZ OBSERWATORA I FOTOGRAFA PRZYRODY cz.1  (jesień, przedzimie, zima, przedwiośnie).

Każdy chyba obserwator czy fotograf przyrody działa zgodnie z naturalnym rytmem przyrody, w którym na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Poniższy kalendarz rozpisałem bazując na własnych doświadczeniach. Oczywiście w poszczególnych miesiącach (porach roku) można dołożyć jeszcze wiele innych tematów, jadnak starałem się opisać te (z mojego punktu widzenia) najbardziej kluczowe, charakterystyczne dla poszczególnych okresów. Do poniższych informacji należy podchodzić z pewną elastycznością, bowiem z uwagi na zmienność klimatu, poszczególne z opisanych zagadnień mogą się przesunąć conajmniej o miesiąc w obie strony.

W świcie przyrody możemy wyróżnić więcej niż cztery pory roku. Do czterech podstawowych możemy dorzucić jeszcze co najmniej dwie pory uzupełniające: przedwiośnie i przedzimie. Choć zdecydowanie najwięcej dzieje się wiosną i jesienią, to również latem i zimą jest wiele obserwacyjno-fotograficznych tematów, którym warto poświęcić czas. Mój kalendarz startuje od jesieni. Cześć pierwsza (pierwszy wpis) obejmuje półrocze od początku września do końca lutego. 

 

WRZESIEŃ / JESIEŃ

Jesień to w przyrodzie czas przygotowywania się do zimy. Dotyczy to m.in. zbierania pokarmu, ale także migracji ptaków.

Wędrówki ptaków. Gatunki, które przemieszczają się sezonowo (pomiędzy lęgowiskami a zimowiskami) we wrześniu są już zwykle w ruchu. Zatrzymują się i często gromadzą w miejscach dogodnych do odpoczynku i żerowania. Trwa przelot ptaków siewkowatych. Lecą gęgawy i żurawie. Warto odwiedzać płytkie zbiorniki wodne, spuszczane stawy i zbiorniki zaporowe. 

We wrześniu zdecydowanie warto zaglądać do lasów. To czas grzybów, wrzosów i pająków. Czas i liczebność występowania grzybów zależy od pogody (temperatury i wilgotności). Fotografować warto nie tylko te szlachetne i jadalne, ale także te pozostałe, oferujące nam całą gamę form i kolorów. Wrzosy wprowadzają do lasów i śródleśnych łąk i polan wspaniałą kolorystykę. Poranna wilgoć eksponuje w tym czasie misterne sieci pajęcze. Warto szukać miejsc, gdzie wspomniane wyżej tematy się przeplatają (wrzosowiska oplecione pajęczynami, grzyby rosnące wśród mchów czy paproci).

We wrześniu warto wybrać się w góry, w których szlaki nie są już zadeptywane (jak w okresie wakacji) przez turystów. Zwierzęta są aktywne przygotowując się do zimy. W zależności od pogody mogą już dominować jesienno-klimatyczne krajobrazy, obrazki gór i dolin osnutych mgłami i chmurami.

Czytaj dalej „Kalendarz obserwatora i fotografa przyrody – cz.1”

Kolejny poranek z czaplami.

Poranek z aniołami.

Kolejny raz skorzystałem z utrzymujących się doskonałych warunków do obserwowania i fotografowania ptaków z bliska. Tradycyjnie już po ciemku ukryłem się na brzegu zbiornika. W ten chłodny poranek czekanie na czaple umilały dobiegające z oddali porykiwania jeleni. Ptaki przyleciały jeszcze przed świtem z miejscsa, w którym w dość licznej grupie nocowały. Podobnie jak poprzednio dominowały czaple białe, choć zjawiło się też kilka siwych. Poruszały się z gracją w płytkiej wodzie, paradując przed moim ukryciem. Czaple przyleciały w to miejsce w konkretnym celu – na ryby. I to właśnie wypatrywaniu i próbom (często skutecznym) chwytania ryb oddawały się kolejne dwie godziny. Można było w spokoju podziwiać ten niesamowity spektakl. Oto kilka kadrów będących efektem tej zasiadki. 

Czaple białe - Kolejny poranek z czaplami.

Czaple białe - Kolejny poranek z czaplami.

Czaple białe - Kolejny poranek z czaplami.

Czytaj dalej „Kolejny poranek z czaplami.”

Rykowisko – migawki z matecznika

Kilak obrazków z rykowiska jeleni.

Kolejny raz w tym sezonie odwiedziłem ostoję jeleni. To był pochmurny i dość ciepły poranek. Tym razem byki wychodziły z ukrycia, ryczały na polanie, ale nie było między nimi żadnej akcji. Raczej nie wchodziły sobie w drogę. Na polanę niestety nie wyszło stado – nie pokazały się łanie i nie pokazał się dominujący byk. Choć nie było szans na wymarzone ujęcia, to jak zawsze możliwość obcowania z jeleniami w czasie ich godów była niesamowitym przeżyciem.   

 

Czytaj dalej „Rykowisko – migawki z matecznika”

Jak zostać fotografem przyrody – cz.2

Fotografia przyrodnicza – cz.2

Kiedy już zdecydujemy, że chcemy fotografować przyrodę, musimy przygotować się do wyjścia w teren. Na początek warto przynajmniej ogólnie określić tematy, w jakich chcemy spróbować swoich sił. Początkujący zaczynają najczęściej od zwykłych spacerów, podczas których mogą fotografować „wszystko”. Jeśli jednak zdecydujemy się na wybieranie konkretnych tematów, to warto pomyśleć o naturalnym kalendarzu przyrody (wpis na ten temat pojawi się wkrótce na stronie). Każda pora roku, niemalże każdy miesiąc, oferują nam coś wyjątkowego. Wiosną i jesienią w przyrodzie dzieje się najwięcej, ale również lato i zima nie pozwalają nam odłożyć aparatu.

Jak zostać fotografem przyrody

 

Przygotowanie do wyjścia w teren.

Niezależnie od pory roku warto sprawdzać prognozę pogodny dla okolicy, w której zamierzamy działać. Strony czy aplikacje pogodowe (polecam serwis METEO) podają zwykle również godziny wschodu i zachodu słońca. To dal nas również ważne informacje. Poza tym jak się ubrać (i czy przypadkiem rano nie będzie lało), z prognozy dowiemy się również jakie mamy szanse na chmury lub słońce, ale również na szadź czy mgłę. Gdy wiemy już  jak będzie, dobieramy odpowiedni strój. Może konieczna będzie kurtka przeciwdeszczowa i kalosze, może przewiewne ciuchy i nakrycie głowy chroniące nas przed słońcem, a może dodatkowa odzież termiczna pomocna przy niskich temperaturach. Może to wydaje się oczywiste, ale jeśli chcemy się skupić na fotografowaniu, to nie może nas rozpraszać brak komfortu wynikający ze złego ubrania.

W zależności od planowanego czasu, jaki zamierzamy spędzić w terenie trzeba pomyśleć o zimnych lub ciepłych napojach (zimą nieduży termos bywa wielkim terenowym przyjacielem fotografa), ewentualnie kanapce lub jakiejś innej zdrowej przekąsce. I to znów niby jest oczywiste, ale jeśli zapomnimy o zabraniu wody na długi spacer, to nie będzie to komfortowa sytuacja. Nie polecam plastikowych butelek, bo mogą one narobić hałasu, gdy wyjmujemy je z plecaka. 

Oczywiście pakujemy sprzęt: lornetkę i aparat (jeśli mamy,  to również dodatkowy obiektyw, statyw, zapasową baterię i kartę pamięci do aparatu).

Dobra rada: Warto mieć przy sobie środek odstraszający komary i kleszcze. Te pierwsze potrafią dość skutecznie uprzykrzyć pobyt w terenie, natomiast te drugie coraz częściej roznoszą niebezpieczne choroby.

W zależności od umiejętności, wyposażenia i obranego planu taktycznego na dany plener fotograficzny szykujemy też sprzęt pomocniczy. Odzież lub  siatkę maskującą, matę lub składany stołeczek, itd. W moim przypadku, jeśli wiem, że w terenie nie będę daleko chodzić, bo planuje fotografować rośliny i owady na łące, to zabieram ze sobą torbę. Można ją postawić i operować wokół, sięgając po to, co akurat potrzebne. Jeśli natomiast wiem, że będzie to wyjście, podczas którego przejdę kilka kilometrów (np. fotograficzny spacer po stawach), to zawsze zabieram plecak. Tak jest wygodniej i zdrowiej dla kręgosłupa. Trzymając się jeszcze kwestii wyposażenia dodam, że dość męczące bywa dłuższe noszenie sprzętu (lornetki, aparatu) na szyi. U mnie doskonale sprawdziła się zamiana oryginalnego paska – na szelki (prostą uprząż, którą zakłada się na siebie, nie obciążając szyi).   

Czytaj dalej „Jak zostać fotografem przyrody – cz.2”

Świt w Krainie Ptaków

Początek jednego z ostatnich dni lata spędziłem w towarzystwie tysięcy ptaków…

Podejście drugie. Druga zarwana noc i kolejna ekspedycja na błotnisty brzeg. Tym razem było spokojnie i ptaków nikt nie płoszył. Mogłem obserwować je od momentu, gdy jeszcze w półmroku zaczęły się zlatywać. Swoje czatowanie zakończyłem w dość ostrych już porannych promieniach słońca. Głównym celem tego wypadu obserwacyjno-fotograficznego były czaple białe, ale „pozowały” również łyski (głównie jako mistrzynie pierwszego planu), kormorany, kwokacze i bataliony oraz liczne śmieszki, które do grupy statycznych czapli wprowadzały wyjątkową dynamikę.

Z uwagi na kilka zdjęć panoramicznych, zestaw z tego poranka zamieszczam w trochę większych rozmiarach.

ptaki, czaple białe, kormorany, śmieszki

ptaki, czaple białe, kormorany, śmieszki

ptaki, czaple białe, kormorany, śmieszki

Czytaj dalej „Świt w Krainie Ptaków”

Schyłek lata w Puszczy Drawskiej

Przełom lata i jesieni to czas wrzosów, grzybów i pajęczyn.

W dość chłodne już wieczory słychać porykiwania jeleni. Nocne niebo pełne jest gwiazd, a zimne poranki osnuwa gęsta mgła, ustępująca dopiero w późno porannych promieniach słońca. Do lasu wchodzą jesienne kolory. W sosnowych borach i lasach mieszanych aktywne są m.in.: dzięcioły, sosnówki, czubatki, kowaliki, zięby, kosy i sójki. Można powiedzieć, że to już dość zimowy zestaw gatunków. 

Poranna wilgoć eksponuje tysiące pajęczyn porozpinanych między drzewami, ale także tych mniejszych porozkładanych na śródleśnych łąkach, przecinkach i podszyciu. Podczas fotograficznych spacerów moja uwagę od ptaków i ssaków odciągają bardzo liczne rosnące grzyby, zarówno te znane mi – bardziej szlachetne, jak i te zupełnie obce, występujące w rozmaitych formach i kolorach. Krótsze i chłodniejsze dni, a także dochodzące gdzieś z nieba głosy przelatujących kluczy gęsi i żurawi zwiastują nadejście jesieni.

puszcza drawska

kolorowy grzyb

muchomor

Czytaj dalej „Schyłek lata w Puszczy Drawskiej”

Bladym świtem…

Nocne czapli podglądanie.

Kilka obrazków z wizyty w Ptasim Świecie. Praktycznie jeszcze w nocy położyłem się na błotnistym brzegu i czekałem na światło. Czyli klasyczna akcja z życia fotografa ptaków. Czaple zlatywały się tłumnie zwiastując piękne sceny i wymarzoną sesję w pierwszych promieniach słońca. Niestety jednak się nie powiodło. Ktoś spłoszył ptaki na kilka minut przed wschodem. Pozostał wieli niedosyt, bo trzeba będzie czekać na kolejną taką okazję. Na otarcie łez pozostało kilka kadrów zrobionych jeszcze przed wschodem słońca.

zlatujące się czaple białe to widok niesamowicie cieszący oko wyczekującego fotografa
pierwsze zbliżenia
fragment większej grupy ptaków w pierwszym blasku dnia

Czytaj dalej „Bladym świtem…”

Jak zostać fotografem przyrody – cz.1

FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA

Po pierwsze, fotografując dokumentujemy nasze obserwacje. Uwieczniamy ciekawe obrazy, spektakle tworzone przez naturalnych aktorów lub malowane światłem pejzaże. Po drugie, z dokumentalistów mamy szansę stać się artystami, którzy ww. sytuacje będą w stanie przedstawić w sposób inny, wyszukany, niebanalny. Po trzecie, fotografowanie wymusza rozwój. Stale się  czegoś uczymy oraz doskonalimy umiejętności szlifując warsztat i technikę.

Jak zostać fotografem przyrody - sikora na aparacie

 

Zanim zaczniemy robić wspaniałe przyrodnicze zdjęcia, warto zdobyć trochę terenowego doświadczenia. Bo ciężko jest przejść do fotografowania, jeśli wcześniej nie opanujemy podstaw wymaganych do skutecznego prowadzenia terenowych obserwacji. Aby być lepszym obserwatorem, a potem fotografem przyrody, trzeba zdobywać wiedzę i doskonalić swoje umiejętności. Poznawać nowe gatunki ptaków, ssaków, płazów itd. Czytać o środowisku w jakim występują, o typowych zachowaniach, o porach aktywności, o czasie godów, sposobach żerowania, polowania. O zachowaniach lęgowych czy o migracjach.

Chyba, że chcemy fotografować np. tylko krajobrazy. Jeśli nie zamierzamy fotografować zwierząt, to sprawa jest ciut prostsza.

Dlaczego chcemy fotografować? Po co?

W pierwszej kolejności warto się jednak zastanowić nad tym, dlaczego chcemy fotografować. Czy chcemy to robić tylko dla siebie? Zatrzymywać widziane obrazy? Dokumentować obserwacje? A może będziemy pokazywać nasze zdjęcia innym, dzieląc się treścią i estetyką uwiecznianych kadrów? Czy może nasze zdjęcia mają mieć walor edukacyjny i będziemy je wykorzystać do popularyzowania tematów przyrodniczych. Będą one ilustrować nasze przyrodnicze opowieści, którymi będziemy dzielić się z innymi. Jeśli zamierzamy pokazywać zdjęcia innym, to nie wystarczy po prostu „pstrykać”. Nie można „robić zdjęć” bez przygotowania, wyszukania i zbudowania kadru, aparatem ustawionym zawsze w tryb automatyczny. Fotografia musi być przemyślana, a samo zdjęcie przynajmniej poprawne od strony technicznej. Dzisiaj, w dobie powszechnie dostępnego sprzętu fotograficznego (aparaty, smartfony) i tak łatwych możliwości ich publikowania (media społecznościowe), zalewają nas tysiące bezwartościowych zdjęć. Spowodujmy, aby z tej ogromnej masy obrazów wyróżniały się nasze  f o t o g r a f i e. 

Jak zostać fotografem przyrody

 

Od czego zacząć?

Czytaj dalej „Jak zostać fotografem przyrody – cz.1”

Publiczna łaźnia – cz.1

Podglądanie ptaków w kąpieli.

Kolejny raz przyczajony pod namiotem, który czyni mnie „niewidzialnym”, podglądałem ptaki przy sadzawce. Ponieważ były to ostatnie, ciepłe dni sierpnia, to ruch był dość intensywny. W niecałe pół godziny zameldowała się całkiem pokaźna grupka, głównie młodych ptaków. Zachowując się bardzo ostrożne, ptaki wzajemnie się ośmielały i gdy kąpiel zaczynał pierwszy, kolejne szybko do niego dołączały. Tym sposobem w pewnej chwili ciężko było pomieścić je w kadrze. Obserwacje prowadzone również przy użyciu foto-pułapki pokazują, że pierwsze ptaki (strzyżyk, rudzik) pojawiają się na kilkanaście minut przed wschodem słońca, a największy szczyt aktywności kąpielowej przypada na okolice godziny 8:00. Najostrożniejsze są sikory, które robią po kilka podejść zanim wreszcie zaczną się pluskać. Dzięcioły duże nie czają się wcale. Przelatują prosto na konar, z którego wchodzą do wody. Strzyżyk jest za to najbardziej ruchliwy. Biega we wszystkie strony płoszą przy okazji małe żaby. Muchołówki, podobnie jak sikory, przylatują całymi rodzinami (grupami). Kapturki, pierwiosnki i rudziki wpadają raczej pojedynczo. 

rudzik
muchołówki i kapturka 
strzyżyk

Czytaj dalej „Publiczna łaźnia – cz.1”