Krótka historia pewnego stada …
Ten wpis nie jest typowo przyrodniczy, ale ponieważ PSY wchodzą w skład naszej przyrodniczo-terenowej drużyny i uczestniczą we wszystkich naszych wyjazdach i wyprawach, to po prostu na niego zasługują. Za to zamieszczone poniżej zdjęcia jak najbardziej wpisują się w przyrodniczy kontekst naszych działań.
W listopadzie i grudniu obchodzimy „urodziny” Rafy i Ibry. Nie znamy ich przeszłości, więc przyjęliśmy daty ich adopcji, jako takie właśnie symboliczne urodziny.
Rafa przygarnięta ze schroniska w Tomaszowie jest z nami dwa lata. Ibra przywieźliśmy spod Ciechocinka rok temu. Obie są pełnoprawnymi członkami naszego rodzinnego stada i obie są zupełni innymi psami niż jeszcze nie tak dawno…
Rafa nie pozbyła się jeszcze niektórych nawyków wypracowanych w czasach, gdy doświadczała głodu. Niepohamowany apetyt i szybkość pochłaniania jedzenia dobitnie o tym świadczą. Ale nie zagląda już do śmietników i nie zjada znalezionego jedzenia, a to bardzo ważna zmiana. Jest bardzo spokojnym psem zabiegającym o naszą bliskość i czułość. Jest również naszym stróżem, chroniącym nasze stado przed zbyt nachalnymi lub zbyt towarzyskimi psami (bez agresji, na zasadzie odpędzenia burknięciem – szczeknięciem i postawą). Czasem bywa w tym ciut nadgorliwa, choć ostatnio coraz częściej potrafi się wyluzować. Nad ranem Rafa lubi przyjść do nas i położyć się blisko, czekając na chwilę czułości :-)
Ibra to ogień, klasyczne psie ADHD. Po adopcji była przerażonym cieniem psa. Po kilku tygodniach okazało się również, że ma problemy z tarczycą i trzustką. Chudła w oczach. Zapowiadała się dożywotnia terapia. Podjęte leczenie, ale też spokój nowego domu i wyciszenie stresu, pozwoliły odstawić leki już po kilku miesiącach. Dzisiaj jest zdrowym i wyjątkowo ciekawym świata psem. Jej największą pasją jest bieganie. Nie jakieś tam bieganie, tylko śmiganie sprintem z innymi psami. Potrafi to robić godzinami, prześcigając większość innych psich biegaczy. Uwielbia też pływanie, które niedawno odkryła. Jest pozytywną wariatką :-)
Obie sunie są zdrowe i trzymają prawidłowa wagę. Ciągle się uczą kultury i naszych rodzinnych procedur (spacery, działka, wyjazdy, wet, itd.). Opanowały już jako takie podstawy dyscypliny i łatwiej się nam dogadywać. Gdy do nas trafiły były zupełnie niewychowane i nieokrzesane. Nie znały żadnych komend, nie umiały chodzić na spacery, pożerały, hałasowały, a czasem nawet niszczyły.
Teraz zachowują się zdecydowanie bardziej przyzwoicie, ale nadal jest nad czym pracować. Nikt wcześniej nie nauczył ich zabawy czy aportowania. Ciągle nad tym pracujemy i w jednych kwestiach idzie nam lepiej, w innych gorzej. Ale to i tak dzień do nocy. Zmiana, która w nich zaszła jest niesamowita. Daje nam to dużo radości i satysfakcji z wykonanej wspólnie pracy.
W domu dogadują się z kotem Tofikiem, który jest nieformalnym szefem Stada. On ma swoje sprawy, one nie wchodzą mu w drogę. Czasem zdarzają się jakieś zaczepki, ale wszystko odbywa się w granicach wzajemnej tolerancji.
Ogrodzona leśna działka jest ich królestwem. W większość weekendów stanowi naszą bazę do wypadków w teren. Jest doskonałym punktem wypadowym na długie spacery po lasach i łąkach. W okolicy działki mamy też gdzie pobiegać.
Wraz z nami PSY prowadzą bardzo aktywny tryb życia przemierzając dziesiątki (a czasem nawet ponad setkę) kilometrów tygodniowo.
Jako przyrodnicy dużo podróżujemy. Odpowiednio planujemy wyjazdy, aby psy mogły jeździć z nami. Zaliczyły już kilka Parków Narodowych, bywały nad morzem, rzekami, jeziorami i zdobywały kolejne góry. Odwiedziły nawet Czechy i Słowację. Na wyjazdach pokonują wraz z nami nawet po 20-25 kilometrów dziennie. Są do tego stworzone. Mamy wtedy zmęczone, ale szczęśliwe psy. Mają zapewnioną swoją przestrzeń w aucie, specjalne poidła i przenośne miski, szelki, odblaski i linki, którymi posługujemy się w czasie biegania, marszów oraz wycieczek po szlakach i bezdrożach. W terenie zawsze są zapięte, bo tylko zapięcie linki lub smyczy gwarantuje im pełne bezpieczeństwo. Smycze są także wymogami w Parkach Narodowych.

W naszym dużym miejskim parku i na działce mogą luźno biegać i zwłaszcza Ibra skwapliwie z takiej możliwości korzysta :-)
Oto krótkie fotograficzne podsumowanie czasu, który spędziliśmy razem.
Codzienne spacery po parku
Parkowe (niedzielne) spotkania z psami
Wspólne bieganie
Leśna działka
Polesie i Poleski Park Narodowy
Roztocze i Roztoczański Park Narodowy
Warmia
Pomorze i Słowiński Park Narodowy
Beskid Niski i Magurski Park Narodowy
Dolina Neru

chwila odpoczynku podczas długiego spaceru 
i oczekiwanie na przekąskę ;) 
chłodzenie w leśnej rzeczce
Obserwacje ptaków
Puszcza Notecka, grzybobranie
Podróżowanie
Pozytywne zmęczenie i odpoczynek
Dwa lata temu, gdy ochłonęliśmy po stracie Nesty, doszliśmy do wniosku, że nie chcemy kupować szczeniaka labradora.
Możliwość wychowania sobie psa „od dziecka” jest dużą pokusą, ale oparliśmy się jej decydując na „uratowanie” jakiegoś przegranego psiego życia.
Udaliśmy się więc do fundacji labradory.org i sprawy nabrały dużego przyspieszenia. Kilka telefonów, rozmowy z pomocnymi i mocno zaangażowanymi w psie sprawy ludźmi, wreszcie jakiś link z namiarem na konkretną sierotkę. Później wizyta w schronisku i szybka decyzja. Wzięcie ze schroniska dorosłego psa, na ogół będącego po przejściach, to dość ryzykowna sprawa. Pewne cechy charakteru, czy trudne nawyki uwidaczniają się dopiero po jakimś czasie. Wszystko wymaga pracy, konsekwencji i cierpliwości. Do tego dochodzą ewentualne problemy zdrowotne. Tak było w obu naszych przypadkach. Nie raz opadały nam ręce i często brakowało cierpliwości. W przypadku Ibry doszło też widmo dożywotniego leczenia. Na szczęście podjęte przez nas działania (w perspektywie czasu, wielu miesięcy) zaczęły przynosić pozytywne skutki. Warto było podjąć to ryzyko. Nagrodą jest radość z odwrócenia ich psich losów. Powstała relacja i została zbudowana więź. Z dwoma psami nasza „sfora” stała się bardziej kompletna. Psy mają nas, ale mają również siebie. Uczą się tolerancji, cierpliwości, dyscypliny, zabawy i elementarnego porządku funkcjonowania w stadzie. My zyskaliśmy ich przyjaźń, oddanie i przywiązanie.
W tej historii wszyscy są wygrani … :-)

































































