… czyli sesja z potrzosem i łosiem w tle…
Kilka lat temu, będąc w Dolinie Biebrzy, postanowiłem przejść się wczesnym rankiem kładką prowadzącą nad torfowiskiem. To okolica, w której rano i wieczorem lubią „paść się” łosie. Tak było i tym razem. Nie musiałem długo czekać. Przez podmokłe trzcinowisko szła w moją stronę samotna klempa. Ponieważ biebrzańskie łosie nie uciekają na widok człowieka, wiedziałem, że jeśli zaczekam cierpliwie nie wykonując gwałtownych ruchów, zwierzą podejdzie bliżej dając mi szansę na zrobienie kilu zdjęć. Kilka minut później samica była już w zasięgu mojego obiektywu. Przemieszczała się leniwie skubiąc co chwilę jakieś rośliny. Słońce było dość nisko i dawało dobre światło do fotografowania. Gdy zacząłem „sesję” z klempą, pomiędzy mną i zwierzęciem, na jednej z wysokich trzcin, usiadł potrzos. Ptak przez chwilę pozostawał w bezruchu. Wykorzystałem okazję i przeniosłem ostrość na potrzosa. Fotografując z małą głębią ostrości „rozmyłem” nieco łosia, akcentując jego sylwetkę w drugim planie zdjęcia. W ten sposób powstała fotografia, która została nagrodzenia w jeden z edycji konkursu na fotografa roku OŁ ZPFP.
Zobacz także:



