Pod koniec kwietnia, w poszukiwaniu ptaków wyruszyliśmy w podróż do Hiszpanii…
CZEŚĆ PIERWSZA – CABO DE GATA (Andaluzja / prowincja Almeria)
Dwa dni w drodze. Przejechane pół Polski, Niemcy, Francja i spory kawałek Hiszpanii. Grubo po zmroku i przy bardzo silnie wiejącym wietrze docieramy do celu. Czas na upragniony sen i regenerację umysłu zmęczonego podróżą.
„LAS SALINAS”
Park Naturalny „Cabo de Gata” (w rejonie Almerii), to bardzo suchy rejon położony u wybrzeża Morza Śródziemnego. Deszcz pada tu tylko przez niespełna 30 dni w roku. Dominuje krajobraz pustynny. Niskie krzewy, palmy, agawy i opuncje. Z jednej strony brzeg turkusowego morza, z drugiej góry. Są też skaliste brzegi morskie z wysokimi klifami i duża laguna, sąsiadująca z dawnym solniskiem.
To właśnie ta laguna (Las Salinas) jest pierwszym celem naszej podróży. Jeszcze przed świtem, zaopatrzony w sprzęt obserwacyjny i aparat, maszeruję z miasteczka w stronę niewidocznych jeszcze czatowni obserwacyjnych, o których istnieniu wcześniej czytałem. Od strony morza widać i słychać mewy, na mijanych krzewach co chwilę przysiadają śpiewające dzierlatki, przy ostatnich zabudowaniach mnóstwo wróbli i szpaki jednobarwne. Idąc polną, piaszczystą drogą dochodzę do pierwszej czatowni. Zza gór powoli wychodzi słońce. Niebo jest pomarańczowe. Czatownia ustawiona jest kilkadziesiąt metrów od laguny, na której już gołym okiem widać mnóstwo jasnych punktów. Te największe z nich to flamingi, ptaki których nigdy wcześniej nie widziałem. Charakterystyczne sylwetki przemieszczają się powoli, dziobami filtrując wodę.
Na wodzie widać też liczne szablodzioby. Po przeczesaniu terenu, do listy obserwacji dopisuję: warzęchę, rybitwy krótkodziobe, mewy, czaple siwe, szczudłaki, sieweczki obrożne i morskie, ostrygojada, biegusy krzywodziobe, malutkie, zmienne, krwawodzioby, brodźce śniade i ohary. Na otaczających lagunę niskich krzewach pokazują się białorzytki, pokrzewki aksamitne i pliszki żółte. W powietrzu wiszą również pustułki.

czatownia obserwacyjna
Cały dzień eksplorujemy okolice. Wędrujemy wzdłuż laguny, oddalamy się od brzegu morza wchodząc w górski teren i znów wracamy na wybrzeże, by z duszą na ramieniu przejechać krętą, górską drogą do latarni morskiej, położonej na wysokim klifie. Dzień kończymy w kolejnych czatowniach nad laguną, obserwując i fotografując ptaki w łagodniejszym, ciepłym światle wieczora.
Rezerwaty: „PUNTA ENTINAS-SABINAS” i „ALBUFERA DE ADRA”
Wyjeżdżamy z Cabo i kierujemy się w stronę gór Sierra Nevada. Po drodze, nie bez trudu robimy dwa przystanki w ptasich rezerwatach. „PUNTA ENTINAS-SABINAS” to laguna sąsiadująca z ogromnym terenem białych „szklarni z tworzywa” – nazywanych przez miejscowych „plasticos”. Po przejściu wąską drogą przecinającą wąski pas trzcin wychodzimy na otwarty teren, gdzie naszym oczom ukazuje się ogromna ilość ptaków na wodach i brzegach laguny.
Są tu flamingi, szczudłaki, szablodzioby, sieweczki, biegusy i brodźce kilku gatunków. Są mewy czarnogłowe, rybitwy, czaple siwe i nadobne, krzyżówki, krakwy, płaskonosy, głowienki, perkozy dwuczube i perkozki.
Choć z dużej odległości, to jednak z ogromną radością obserwujemy po raz pierwszy w życiu modrzyka i sterniczki.
Wycofujemy się z laguny i jedziemy dalej, w poszukiwaniu kolejnego rezerwatu. Tym razem naszym celem jest jeszcze lepiej ukryte pośród obskurnych „plasticos” niewielkie jeziorko. Niestety brama na drogę prowadzącą do wieży widokowej jest zamknięta na kłódkę, więc jesteśmy skazani na obserwację ptaków przez trzciny porastające brzeg (w całości jak się okazuje ogrodzonego) jeziora. W tym miejscu możemy lepiej przyjrzeć się sterniczkom, które leniwie pływają pośród innych kaczek i perkozów.



















