Home Czytelnia Myślistwo w Polsce w XXI wieku – tradycja, przywileje i kryzys etyczny

Myślistwo w Polsce w XXI wieku – tradycja, przywileje i kryzys etyczny

Krótka refleksja na temat myślistwa, które znalazło się dziś w krytycznym punkcie.

by Michał Stanecki

Myślistwo w Polsce od dawna budzi emocje – dla jednych jest pielęgnowaną tradycją, dla innych symbolem archaicznego przywileju i bezrefleksyjnego niszczenia życia. Dziś, w trzeciej dekadzie XXI wieku, temat ten nabiera szczególnej ostrości. Z jednej strony mamy rosnącą świadomość ekologiczną społeczeństwa i coraz głębsze rozumienie wartości przyrody jako całościowego ekosystemu, z drugiej – grupę kilku procent Polaków, którzy utrzymują, że strzelanie do zwierząt to pasja, tradycja i niezbędny element „gospodarki łowieckiej”.

Argument tradycji – czy nadal aktualny?

Myśliwi często powołują się na tradycję. Jednak tradycja, aby miała sens, musi podlegać ewolucji. Świat, w którym polowanie było sposobem na zdobywanie pożywienia, odszedł w przeszłość. Dzisiejsze polowania nie mają nic wspólnego z walką o przetrwanie – to raczej rekreacja i hobby, którego konsekwencją jest cierpienie i śmierć dzikich zwierząt. Trudno mówić o szacunku do przyrody, kiedy „tradycja” sprowadza się do dekorowania ścian porożami i trofeami oraz pozowania do zdjęć nad martwymi zwierzętami.

Przywileje i brak kontroli.

Polskie prawo łowieckie nadal daje myśliwym wyjątkową pozycję. Właściciele gruntów raczej nie mają realnego wpływu na to, czy na ich ziemi będą prowadzone polowania. Ponadto myśliwi dysponują dostępem do broni palnej, a wypadki podczas polowań, w których ranni lub zabici zostają ludzie (często przypadkowi grzybiarze, rowerzyści czy spacerowicze), nie są rzadkością. Do tego dochodzi nieprzejrzystość systemu – Polska nie prowadzi rzetelnych i jawnych statystyk dotyczących odstrzałów, a kontrola nad środowiskiem łowieckim jest iluzoryczna.

Polski Związek Łowiecki istnieje od 1923 roku, obecnie zrzesza ponad 125 tysięcy członków, z czego prawie 5 tysięcy to kobiety.

Argument o regulacji populacji.

Najczęściej powtarzany argument myśliwych brzmi: „musimy regulować populację zwierząt, bo inaczej nastąpi katastrofa ekologiczna”. Tymczasem coraz więcej badań naukowych podważa tę narrację. Przyroda posiada własne mechanizmy regulacyjne – drapieżniki, choroby, dostępność pokarmu. W krajach, w których radykalnie ograniczono polowania, widać, że populacje dzikich zwierząt ustalają się na poziomie równowagi, zależnym od warunków siedliskowych. Nadmierna liczebność jeleniowatych, na którą często wskazują myśliwi, jest w dużej mierze skutkiem… samej gospodarki łowieckiej, w tym dokarmiania zimowego, które sztucznie podtrzymuje populacje na wysokim poziomie.

Etyka i cierpienie zwierząt.

Nie można pominąć aspektu etycznego. Polowanie nie jest bezbolesnym, „czystym” zabiciem. Ranne zwierzęta często uciekają i umierają w męczarniach wiele godzin później. Strzelanie do ptaków, takich jak kaczki czy bażanty, to dodatkowo forma zabawy, która nie ma nic wspólnego ani z gospodarką, ani z potrzebami społeczeństwa. Wypuszczanie zwierząt hodowlanych (np. bażantów) tylko po to, by je zastrzelić, to praktyka budząca szczególny sprzeciw – pozbawiona sensu, a zarazem wyjątkowo cyniczna.

Ambony myśliwskie są w Polsce stałymi i licznymi elementami krajobrazu. Polski Związek Łowiecki informuje o 116 000 takich urządzeń.

Czynnik psychologiczny.

Coraz częściej w debacie publicznej pojawia się także pytanie o psychologiczne motywacje myśliwych. Badania psychologów społecznych wskazują, że polowanie – szczególnie w formie rekreacyjnej, gdzie celem nie jest zdobycie pożywienia, lecz sama satysfakcja z zabicia – może wiązać się z potrzebą dominacji, poczucia kontroli i manifestacji siły. U części osób wiąże się to z tzw. osobowością autorytarną, w której agresja wobec słabszych istot bywa mechanizmem kompensacyjnym. Z kolei badania prowadzone m.in. w USA i Niemczech sugerują, że u części myśliwych pojawia się zjawisko określane mianem „bloodlust” – swoista euforia po oddaniu strzału i zabiciu zwierzęcia. Inni badacze podkreślają, że regularne zabijanie może prowadzić do zobojętnienia na cierpienie i dehumanizacji relacji z przyrodą. Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy myśliwi kierują się tymi samymi motywacjami, ale trudno pominąć fakt, że w kulturze XXI wieku sama potrzeba nieuzasadnionego odebrania życia innej istocie staje się coraz bardziej niezrozumiała i budzi pytania nie tylko natury etycznej, lecz także psychologicznej.

Myśliwi a dzieci.

Kontrowersje budzi także nielegalne angażowanie dzieci w polowania. Zdarza się, że nieletni uczestniczą w tzw. chrzcinach myśliwskich, podczas których rozmazuje się im na twarzy krew zwierzęcia. Choć zwolennicy tego typu inicjacji tłumaczą to tradycją, w istocie mamy do czynienia z normalizowaniem przemocy i przedstawianiem zabijania jako zabawy i powodu do dumy.

Polowania na gatunki chronione.

Choć polskie prawo zabrania polowań na gatunki chronione, w praktyce co jakiś czas wybuchają afery związane z zabiciem wilka czy żubra. Najczęściej tłumaczy się to „pomyłką” – strzelec miał rzekomo wziąć wilka za psa, a żubra za dzika. W rzeczywistości świadczy to o poważnym problemie z kulturą łowiecką i brakiem poszanowania dla prawa. Każde takie zdarzenie oznacza jednak nie tylko złamanie prawa, ale też śmierć zwierzęcia, które pełni kluczową rolę w ekosystemie i którego populacja jest bardzo cenna dla zachowania bioróżnorodności.

Z myślistwem wiąże się wiele kontrowersji, bo sporo działań myśliwych budzi poważne wątpliwości natury etycznej i moralnej.  Zabijanie byków jeleni w czasie ich godów, gdy zwierzęta są łatwe do wytropienia czy zwabienia. Strzelanie do gęsi i kaczek w dużych, mieszanych stadach, gdzie odróżnienie gatunków łownych i chronionych często bywa bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.  Ustawianie ambon bezpośrednio przy granicach parków narodowych i rezerwatów. Strzelanie do zwierząt bezpośrednio w miejscach ich dokarmiania. Wypuszczanie rozmnażanych sztucznie bażantów tylko po to, żeby do nich strzelać. Używanie termowizji i noktowizji do nocnych polowań na dziki. Polowania zbiorowe z użyciem nagonki. 
Łuski po nabojach można znaleźć wszędzie – na łąkach i polach, w lasach, na stawach hodowlanych, a czasem nawet w rezerwatach i parkach narodowych.

Społeczeństwo a myślistwo.

Warto zauważyć, że poparcie społeczne dla myślistwa w Polsce jest niewielkie. Badania opinii publicznej pokazują, że zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się polowaniom dla rozrywki i nie akceptuje strzelania do ptaków czy saren. Rośnie natomiast zainteresowanie innymi formami kontaktu z przyrodą – obserwacją ptaków, fotografią przyrodniczą, turystyką ekologiczną. To one, a nie polowania, stają się współczesnym sposobem przeżywania więzi z naturą.

W którą stronę pójdziemy?

Myślistwo w Polsce znalazło się dziś w krytycznym punkcie. Z jednej strony kurcząca się, ale wciąż wpływowa grupa osób korzysta z przywilejów prawnych i politycznych, by utrzymywać system łowiecki w niezmienionej formie. Z drugiej – społeczeństwo coraz wyraźniej domaga się zmiany, domaga się szacunku do życia zwierząt i prawa do samoregulacji przyrody.

Być może to właśnie teraz, w trzeciej dekadzie XXI wieku, nadchodzi moment, gdy będziemy musieli odpowiedzieć sobie jako wspólnota: czy chcemy wciąż wspierać model oparty na zabijaniu, czy też dostrzec, że prawdziwą siłą człowieka jest nie karabin, ale zdolność do refleksji, empatii i budowania nowych relacji z naturą.

Bo pytanie, które naprawdę powinniśmy sobie postawić, brzmi: czy w świecie kryzysu klimatycznego i gwałtownego zaniku bioróżnorodności naprawdę stać nas jeszcze na to, by dla rozrywki lub samej satysfakcji z polowania strzelać do wilków, żubrów i kaczek?

Polski Związek Łowiecki istnieje od 1923 roku, obecnie zrzesza ponad 125 tysięcy członków, z czego prawie 5 tysięcy to kobiety.

 

 

W podcaście „Spotkania z Przyrodą” poruszam tematy ważne dla miłośników przyrody – obserwatorów, fotografów i pasjonatów innych terenowych aktywności związanych z Naturą. Rozmawiam z gośćmi – czasem zawodowcami, czasem amatorami, ale zawsze z zamiłowania przyrodnikami – specjalistami z różnych dziedzin. Jeśli chcesz odpowiedzialnie obcować z Naturą, lepiej ją rozumiejąc, jeśli chcesz być skuteczniejszym obserwatorem i świadomie robić lepsze zdjęcia – to ten podcast jest dla Ciebie. Jeśli poprzez swoje działania chcesz także reprezentować i chronić Przyrodę – to zapraszam Cię do słuchania!

Moją pasją jest podglądanie i doświadczanie NATURY. Jestem zafascynowany Przyrodą, która mnie otacza. Przyrodą, którą od dłuższego czasu podglądam i fotografuję. To już kilkanaście lat takim wyprawom z lornetką i aparatem poświęcam każdą wolną chwilę, działając w miarę możliwości zarówno bardzo lokalnie, jak również wypuszczając się gdzieś dalej. Z biegiem czasu hobby stało się pasją, a ja chcąc zobaczyć kolejne gatunki ptaków i innych zwierząt, czy też odkrywać nowe krajobrazy, zjechałem kawał Polski i Europy, a także zajrzałem do Afryki. Uważam się za dokumentalistę, bo do artystów raczej mi daleko. Fotografia jest przeważnie „tylko” dopełnieniem przeżycia, którego dane mi jest doświadczać podczas obserwowania, obcowania z Naturą.
Michał Stanecki
Łączy nas Przyroda!

You may also like