Nasze stado, a tym samym nasz terenowy zespół przyrodników-obserwatorów :-) powiększył się o jedną parę oczu, uszu i wyjątkowo czujny nos.
Rafa, czarna jak smoła sunia (w typie labradora), dołączyła do nas pod koniec listopada. Wyciągnęliśmy ja ze schroniska, w którym „odsiedziała” dwa miesiące. Nie znamy jej przeszłości, ale już z pierwszych obserwacji wynikało, że wcześniej nie miała lekko. Do schroniska trafiła zgarnięta z ulicy, a co działo się z nią wcześniej, pozostanie już na zawsze zagadką bez odpowiedzi.
Ważne jest jednak to, że szybko się zaaklimatyzowała i nasze relacje zacieśniają się z dnia na dzień. Dzisiaj dogadujemy się już dość sprawnie i wspólnie wypracowujemy nasze stadne „procedury”.
Jeździmy razem w teren i wspólnie odwiedziliśmy już wiele ciekawych przyrodniczo miejsc. Byliśmy m.in. nad Jeziorskiem, w dolinach Warty, Bzury i Neru. Zaliczyliśmy już nawet wyjazd na Pomorze Zachodnie, gdzie psina mogła symbolicznie zanurzyć łapy w morzu :)
Staramy się zapewnić jej dużo atrakcyjnych aktywności, żeby jak najszybciej mogła zapomnieć o przeszłości i zupełnie już „wyluzować”, przestawiając się na nowe życie w nowym stadzie. W sumie to pomagamy sobie nawzajem, bo my też potrzebujemy zapomnieć o smutnej przeszłości ostatnich miesięcy i zachowując tylko dobre wspomnienia wrócić do dawnych nawyków funkcjonowania w pełnym składzie …














