PUSZCZA KNYSZYŃSKA (Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej) i PUSZCZA BIAŁOWIESKA (Białowieski Park Narodowy) / KWIECIEŃ 2021
Pod koniec kwietnia zdecydowaliśmy się jechać do Puszczy Knyszyńskiej. Wylądowaliśmy w niewielkiej wsi położonej niedaleko Kopnej Góry. Taka lokalizacja stanowiła dobry punkt wypadowy do miejsc, po których chcieliśmy wędrować. Pierwsze wrażenia mieliśmy fatalne. Jechaliśmy lokalnymi drogami mijając całe połacie wyciętych lasów. W niektórych miejscach towarzyszyły nam ogrodzenia młodników, w innych świeże blizny po przeprowadzonych pracach. Obrazy te potwierdzały informacje, które wcześniej do nas dotarły – żeby zobaczyć Puszczę Knyszyńską, trzeba zaglądać do rezerwatów. Poza nimi bardzo ciężko znaleźć zachowane starodrzewy. Na poznanie tego rejonu mieliśmy cztery dni. Nasze plany zakładały dość długie wędrówki, zwykle w formie pętli. Były z nami psy, więc w niektóre miejsca nie mogliśmy wchodzić. Poruszaliśmy się szlakami – drogami i ścieżkami, które zostały oznakowane i udostępnione do ruchu. Psy mieliśmy na uprzężach, które dają komfort poruszania się obu stronom (takie rozwiązanie daje nam wolne ręce i możemy swobodnie używać lornetek czy aparatów).
Odwiedziliśmy pięć rezerwatów w PK, przeszliśmy się również dolinami puszczańskich rzek. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o zbiornik Siemianówka na północnych krańcach Puszczy Białowieskiej, a później kilka godzin spędziliśmy na szlaku „Kosy Most – Carska Tropina” w Białowieskim Parku Narodowym.
W czasie tej wyprawy mieliśmy bardzo dynamiczną pogodę. Każdego dnia po trzy pory roku. Od przymrozków i bardzo intensywnych opadów śniegu, przez przelotne deszcze, po słoneczne chwile, podczas których można było zdjąć z siebie zewnętrzne warstwy ubrań.
W lasach zalegało sporo wody i to bardzo nas ucieszyło, bo mogliśmy zobaczyć podmokłą Puszczę, z charakterystycznymi dla niej olsami, bagnami i zalanymi dolinami niektórych rzek. Stare bory pełne sędziwych, omszałych drzew, mchów i porostów, zachwyciły nas swoją specyficzną aurą. Na kwietniową magię Puszczy składały się liczne cieki i rozlewiska, masa leżących drzew, wykroty, mchy i porosty, grzyby, całe dywany leśnych kwiatów, no i całe masy odzywających i pokazujących się ptaków. Nie brakowało też tropów i śladów innych zwierząt.
Możliwość BYCIA w tych niesamowitych lasach, to było prawdziwe święto. Stara Puszcza, pobyt w starym drewnianym domu, palenie w kaflowym piecu, jedzenie świeżo pieczonego chleba i wreszcie skuteczna ucieczka od cywilizacji, dały nam poczucie przeniesienia się w czasie. Pomimo intensywności naszych wędrówek, było to spowolnienie życia, z wyostrzeniem zmysłów i skupieniem całej uwagi na czytaniu i przeżywaniu Przyrody.
cdn.
