Rowerowe ptaszenie

Rowerowa wycieczka z lornetką

by Michał Stanecki

No i stało się. Po 8 latach przerwy wsiadłem na rower. Już od pewnego czasu chodziło mi to po głowie, ale odwlekałem. W tym roku zacząłem jednak realizować swoje „potrzeby”. Przyszedł czas na toczenie z gliny na kole, przyszedł na to, aby wsiąść na konia, a teraz wrócić na rower. Ta ostatnia kwestia łączy się bezpośrednio z moją największą pasją, czyli z przebywaniem wśród Przyrody. A rower pozwala mi odwiedzić kilka miejsc w krótkim czasie, w dodatku bez używania auta. Wędrując byłem w stanie zrobić 10-15 km, ograniczony koniecznością zamykania pętli. Rowerem również robię pętlę, ale dystans dzienny (oki co) wydłużył się do ponad 50 km, co daje już bardzo fajne możliwości. Rękawiczki, jesienne ciuchy, termos z kawą i można jechać. Dodatkowo można się „pozytywnie” zmęczyć. Mam za sobą dwa weekendy w siodle i ponad 130 przejechanych kilometrów. Mięśnie dały radę, ale pupa boli… ;-)

W ciągu kilku godzin mogłem być w zamglonym lesie, na łąkach w dolinie Neru, nad samą rzeką, nad niedużym zbiornikiem, by wreszcie zakończyć dzień zachodem słońca na stawach hodowlanych. Milutko.

Do torby przy kierownicy zabrałem niedużą lornetkę i uniwersalny aparat kompaktowy. Udało się zobaczyć: bogatki, czarnogłówki, czubatki, wróble, strzyżyka, czyże, dzwońce, trznadle, potrzeszcze, szpaki, kosy, kwiczoły, paszkoty, gołębie, sierpówki, sroki, sójki, gawrony, kruki, dzięcioły duże, dzięcioła zielonego, krzyżówki, krakwy, czernice, łabędzie nieme, czapla białe i siwe, mewy białogłowe, klucze gęsi, dwa zimorodki, krogulca i myszołowa.

cdn.  ;-)

FOTOGRAFICZNY ZAPIS Z KILKUGODZINNEJ WYCIECZKI

You may also like