Home Obserwacje przyrodnicze Cisza przed burzą, czyli zdążyć przed myśliwymi …

Cisza przed burzą, czyli zdążyć przed myśliwymi …

by Michał Stanecki

Rykowisko jeleni 2018.

Plan był prosty. Jedziemy na grzyby. Podobno na południe od Łodzi pokazało się trochę grzybów, więc warto spróbować. Jak będą to świetnie, a jeśli nie, to zaliczymy spacer po lesie i też będzie dobrze. Ruszamy dość późno i dopiero około 7:30 lądujemy w lesie. Rodzinę wysyłam do jaśniejszego lasu, niedaleko od zaparkowanego przy ostatnich zabudowaniach auta, a sam postanawiam zajrzeć do matecznika jeleni. Sprawdzić co tam słuchać.

Temperatury w ciągu dnia przekraczają 20 stopni, a w nocy oscylują w granicach 10, co oznacza, że na rykowisko jeszcze za wcześnie. Ale zwykle w połowie września aktywność tych zwierząt wzrasta i łatwiej o spotkanie w otwartym terenie. Odbijam na południowy wschód i ruszam dobrze mi znaną ścieżką. Mijam niewielka sadzawkę, która jest wodopojem i babrzyskiem zwierząt zamieszkujących tę część lasu. Stan wody w sadzawce jest bardzo niski. Liczne tropy na brzegach wskazują na wielki ruch, jaki zapewne ma tu miejsca w nocy.

Idę wzdłuż zupełnie wyschniętego strumyka. Wysokie rośliny bujnie porastają jego brzegi, jednak na dnie nie płynie woda i do przejścia nie są potrzebne kalosze. Po lewej mijam mocniej oświetlony ostrymi promieniami słońca las, po prawej ciemny, ponury i gęsty bór modrzewiowy. W kilku miejscach szlak prowadzący dnem strumyka przecinają zwierzęce ścieżki, wydeptane na wyschniętym podłożu.

Ostrożnie dochodzę do skraju łąki. Po prawej stronie coś mignęło pomiędzy drzewami. To dwa młode byki przebiegły w stronę zarośli. Mijam ostatnie drzewa i wolno wychodzę na brzeg polany. Z odzieży maskującej mam na sobie tylko czapeczkę z zasłoną twarzy i rękawiczki (moje trekingowe spodnie mają kolor pomarańczowy). W oddali widzę łanie. Jest ich pięć. Wolno przechodzą przez łąkę i znikają w wysokich trzcinach po przeciwnej stronie tego rozległego terenu. Z dużych i gęstych zarośli obok trzcin, w których zniknęły łanie wychodzi na chwilę spory byk. Nozdrzami bada powietrze, po czym ponownie znika w zaroślach.

Ostrożnie przechodzę od krzaka do krzaka. Przyczajam się za kolejnym i czekam na rozwój sytuacji. zarośla na łące są dość wysokie, więc cały czas stoję, aby nie tracić nic z pola widzenia. Po chwili dostrzegam ruch po przeciwnej stronie polany. Za rządkiem brzóz stojących na granicy łąki i pola idą jelenie. Pierwsze łanie migają pomiędzy drzewami. Zaczynam je liczyć i już po chwili wiem, że to duże stado. Zwierząt jest kilkadziesiąt. Poza łaniami z młodymi maszerują tez byczki. Pochód zamyka silny byk z dość okazałym (jak na te lasy) porożem.

Jelenie idą za gęstymi zaroślami i zatrzymują się w części polany oddzielonej ode mnie gąszczem zieleni. Pomiędzy gęstymi gałęziami migają pomarańczowe od słońca grzbiety. W odsłoniętej przestrzeni pomiędzy dużymi krzakami pojawiają się kolejne zwierzęta. Są łanie, młode, byczki i wreszcie starszy byk. Pokazują się i znów cofają za ścianę zieleni.

Obserwuje i czekam. Zwierzęta zaczynają ostrożnie wychodzić na otwarta przestrzeń polany. Łanie sprawdzają teren. Postawione uszy, węszące nozdrza i duże czujne oczy skanują okolicę. Są jakieś 30 metrów ode mnie i na pewno mnie nie widzą i nie słyszą, a jeśli mnie czują, to nie są tym zaniepokojone.

W międzyczasie z głębi lasu dobiega porykiwanie byka. Nad łąką przelatuje dzięcioł czarny, gdzieś w pobliżu skrzeczą sójki,a w moim krzaku buszuje stado sikor.

Jelenie rozpoczynają swój długi pochód przez środek polany. Czuję przypływ adrenaliny. Stado rozciąga się, bo zwierzęta idą jedno za drugim. Ich szlak jest oddalony ode mnie zaledwie o niecałe 20 metrów. Wstrzymuje oddech i delikatnie naciskam spust aparatu.

Idą w lewo, potem chwile w prawo. Zatrzymują się i za moment znów ruszają w lewo. Cały czas fotografuję w bezgłośnym trybie pracy apartu. To jedna z kluczowych, rewolucyjnych zmian jaką dał mi bezlusterkowiec, którego używam już od ponad roku. Z tej odległości dźwięki wydawane przez lustrzankę na pewno spłoszyłby te wyjątkowo ostrożne zwierzęta.

Do najstarszego byka w stadzie wychodzi na chwilę drugi, ten z zarośli po przeciwnej stronie. Przez moment samce mijają się spokojnie w niewielkiej odległości, po czym drugi wraca do swojego ukrycia.

Łanie schodzą z łąki. Wschodzą w trzcinowisko w pobliżu suchego strumyka, którym tu przyszedłem. Znika również byk. Przez moment z trzcin dochodzą jeszcze odgłosy odchodzących w głąb lasu zwierząt. Na polanę wraca cisza. Wreszcie mogę zmienić pozycję i dać odpocząć napiętym mięśniom. Opuszczam naturalne ukrycie i wycofuję się z tego obszaru. W każdej chwili stado może wrócić, bo z lasu mogą wypłoszyć je grzybiarze. Nie chcę ich dodatkowo niepokoić. W tym miejscu powinny mieć spokój, bo są tu u siebie. Polana z gęstym przyległym lasem jest ich matecznikiem. Trzymają się tego miejsca od lat. I nich tak zostanie jak najdłużej zostało.

Tego samego dnia, późnym wieczorem otrzymałem informację od znajomych obserwatorów, że na granicy polany i pola zorganizowano polowanie. Zmrok nie przeszkadzał myśliwym oddawać kolejne salwy strzałów. I tyle zostało ze spokoju tego magicznego domu tych pięknych i majestatycznych zwierząt …

 

Zobacz także:

Ostoja jeleni

Spotkanie z myśliwym

You may also like