Na ogromnym korcie tenisowym w Paryżu, tym samym, na którym Iga Świątek już kilkakrotnie wygrywała turniej Roland Garros, widnieje napis: „Zwycięstwo należy do najbardziej wytrwałych”. Wzięliśmy to sobie do serca i po raz ósmy ruszyliśmy do Sobiboru, by odnaleźć Puszczyka Mszarnego.
Oczywiście nie tylko ten charyzmatyczny ptak przyciąga nas do sobiborskich lasów. To miejsce, położone na wschodnich krańcach Polski, tuż przy granicznym Bugu, przyciąga nas swoim przyrodniczym i kulturowym bogactwem. Od dziesięciu lat wracamy tu regularnie, odkrywając wciąż na nowo ten niezwykły krajobraz.
Wędrujemy przez podmokłe lasy, bagna, rozległe łąki i wzdłuż malowniczych meandrów Bugu. Z każdym kolejnym wyjazdem uczymy się tego miejsca głębiej – z rosnącym podziwem i wdzięcznością, że taki zakątek jeszcze istnieje.
POLESIE – LASY SOBIBORSKIE – SOBIBORSKI PARK KRAJOBRAZOWY
Naszym marzeniem było zobaczyć Puszczyka Mszarnego – gatunek symboliczny dla poleskich bagien. Na ogromnym obszarze ponad 20 tysięcy hektarów (lasy wraz z łąkami) szacuje się zaledwie kilkanaście lęgowych par. Szukaliśmy go podczas ośmiu wypraw, w różnych porach roku. Bez pośpiechu i bez presji. Z szacunkiem dla Przyrody i pokorą wobec jej rytmu. Pokonaliśmy pieszo setki kilometrów, przemierzając lokalne drogi i leśne ścieżki. Od brzasku do zmierzchu, w skupieniu i ciszy. I wreszcie. 20 czerwca 2025 roku – udało się. Wypatrzyliśmy sobie Puszczyka!
Bez podpowiedzi znajomych przyrodników i bez pinezek na mapie prowadzących prosto do gniazda. Postawiliśmy na wytrwałość i cierpliwość, doskonaląc przez te wszystkie lata nasze umiejętności wypatrywania i nasłuchiwania ptaków.
Gdy po wietrznym dniu nadszedł spokojny, ciepły wieczór, wracaliśmy już ze szlaku. Szliśmy leśną dróżką, kiedy kątem oka dostrzegliśmy ruch. Dorosły ptak wylądował na gałęzi, około 30 metrów od nas. Nie zwracał na nas uwagi, był zajęty swoimi sprawami. Po chwili przeleciał na inne drzewo – jeszcze bliżej nas. Dał na siebie popatrzeć przez kolejnych kilkadziesiąt sekund, po czym cicho odleciał w głąb lasu.
To była chwila absolutnie niezwykła. Czas się zatrzymał. W ciszy zmierzchu byliśmy tylko my i on, w sercu rozległego, żywego lasu. Zachwyt, wzruszenie, emocje porównywalne z tymi, które towarzyszyły nam kiedyś przy pierwszym spotkaniu z wilkami.
To nie było tylko spełnienie wieloletniego marzenia. To było kolejne utwierdzenie w tym, że te lasy zasługują na ochronę najwyższą z możliwych. Pomysł objęcia Lasów Sobiborskich statusem parku narodowego jest w pełni uzasadniony. To obszar o wyjątkowej różnorodności siedlisk – od borów i łęgów, przez torfowiska i bagna, po łąki pełne życia i wspaniałą, dziką rzekę. Takie mozaiki są dziś coraz większą rzadkością. Lasy, łąki, pola i rzeka są domem wielu zwierząt. Przez trzy dni w terenie zobaczyliśmy i usłyszeliśmy w sumie 90 gatunków ptaków, m.in.: orlika krzykliwego, błotniaka łąkowego, bociana czarnego, różne dzięcioły i krętogłowa, żołny, dziwonie, sieweczki rzeczne i brodźce piskliwe. Do tego sporo ptaków typowych dla krajobrazu rolniczego: przepiórki, derkacze, dzierzby, pliszki, makolągwy, pokląskwy, skowronki i wiele innych. A tam gdzie mokro: trzciniaki, rokitniczki, brzęczki, świerszczaki, zaganiacze i łozówki, krzyżówki, łabędzie, czaple i bączki. W lasach nasze drogi przecinały jelenie i sarny, a na ciemniejącym, wieczornym niebie nad lasem pojawiały się nietoperze, których obserwacjom towarzyszyły nam charakterystyczne głosy lelków.
Gdyby Lasy Sobiborskie stały się parkiem narodowym – wraz z Poleskim Parkiem Narodowym tworzyłyby unikalny, chroniony kompleks przyrodniczy wschodniej Polski. Dla ptaków, płazów, ssaków. Dla roślin. Dla ludzi, którzy jeszcze potrafią przyrodę uszanować.
Dlatego apeluję: zostawmy te lasy w spokoju. Ograniczmy wycinki. Opiekujmy się nimi mądrze. Rozwijajmy turystykę z umiarem, w sposób zrównoważony i delikatny – tak, by nie przesłoniła tego, co najcenniejsze: ciszy, ciemnego nieba, obecności rzadkich gatunków i osobistych, głębokich przeżyć.
I pamiętajmy – warto być wiernym swoim marzeniom. Nam zajęło to dziesięć lat i osiem wyjazdów, podczas których próbowaliśmy wytropić „wielką twarz”. I to był wreszcie ten jeden wieczór, który zostanie z nami na zawsze.
Na koniec chcę też podziękować naszym Gospodarzom z Siedliska Sobibór. To miejsce przez te wszystkie lata było dla nas idealną bazą do wszelkich terenowych wypadów. Mieliśmy tam nie tylko wyjątkowe noclegi i przepyszną kuchnię, ale przede wszystkim wielkich kibiców w osobach Ewy i Jacka. Znali nasz plan i wspierali nas w realizacji marzenia przez te wszystkie pobyty. No i od zawsze przyjmują nas z psami, a to dla nas ważna sprawa. Dziękujemy i obiecujemy, że nie przestaniemy przyjeżdżać :) Dobra energia Siedliska dawała nam siłę do przyrodniczych eksploracji i pomagała w regeneracji po tych wszystkich przebytych kilometrach. Przez te wszystkie lata byliście częścią tej niesamowitej relacji z Sobiborem i cudowną przyrodą tego regionu. Do zobaczenia!
W podcaście „Spotkania z Przyrodą” poruszam tematy ważne dla miłośników przyrody – obserwatorów, fotografów i pasjonatów innych terenowych aktywności związanych z Naturą. Rozmawiam z gośćmi – czasem zawodowcami, czasem amatorami, ale zawsze z zamiłowania przyrodnikami – specjalistami z różnych dziedzin. Jeśli chcesz odpowiedzialnie obcować z Naturą, lepiej ją rozumiejąc, jeśli chcesz być skuteczniejszym obserwatorem i świadomie robić lepsze zdjęcia – to ten podcast jest dla Ciebie. Jeśli poprzez swoje działania chcesz także reprezentować i chronić Przyrodę – to zapraszam Cię do słuchania!
