Początek jednego z ostatnich dni lata spędziłem w towarzystwie tysięcy ptaków…
Podejście drugie. Druga zarwana noc i kolejna ekspedycja na błotnisty brzeg. Tym razem było spokojnie i ptaków nikt nie płoszył. Mogłem obserwować je od momentu, gdy jeszcze w półmroku zaczęły się zlatywać. Swoje czatowanie zakończyłem w dość ostrych już porannych promieniach słońca. Głównym celem tego wypadu obserwacyjno-fotograficznego były czaple białe, ale „pozowały” również łyski (głównie jako mistrzynie pierwszego planu), kormorany, kwokacze i bataliony oraz liczne śmieszki, które do grupy statycznych czapli wprowadzały wyjątkową dynamikę.
Z uwagi na kilka zdjęć panoramicznych, zestaw z tego poranka zamieszczam w trochę większych rozmiarach.
Zobacz także:




















