Karkonosze, Karkonoski Park Narodowy, Polska / Czechy, styczeń 2020 r.
W Nowy Rok rano, gdy Polska jeszcze spała, wyruszyliśmy szukać zimy. Obraliśmy kierunek na Karkonosze. Droga z Łodzi do Wrocławia była zupełnie pusta, na dalszym odcinku towarzyszyły nam nieliczne auta, często z nartami na dachach. Potwierdzało to słuszność wybranego kierunku. Gdy dotarliśmy na miejsce przekonaliśmy się, że w miejscowościach leżących u stóp gór śniegu nie ma. W kolejnych dniach nadeszły jednak umiarkowane opady, które znacznie poprawiły zimowy wizerunek wyższych partii Karkonoszy. Na najciekawsze warunki trafiliśmy podczas wycieczek w zachodnią części gór. TAM ZNALEŹLIŚMY ZIMĘ. Bardzo widowiskowo przedstawiał się rejon od schroniska Odrodzenie (przez Przełęcz Karkonoską, Czarną Przełęcz, Śmielec i Wielki Szyszak) do Śnieżnych Kotłów.
W niektórych miejscach było ślisko i przydawały się raki, w innych, na mniej przedeptanych szlakach zalegał śnieg po kolana. Choć nie było silnego mrozu i temperatura oscylowała w okolicy niewielkich minusów, to w wyższych i odsłoniętych partiach (Szyszak, Śnieżne Kotły) bardzo silny wiatr robił swoje. Tam wyciskało łzy i trzeba było sięgnąć po ciepłą uszatkę i grube rękawiczki. Z uwagi na na nasze psy, pobyt w tak trudnych warunkach ograniczaliśmy jednak do minimum.
Podczas wędrówek udało się tam zarejestrować takie obrazki. Warto było trochę pomarznąć…
Zima w rejonie Śnieżnych Kotłów …
Wyruszając na szlaki z okolic Przesieki czy Jagniątkowa startowaliśmy w zupełnie jesiennych warunkach. Pierwszą oznaką „wchodzenia w zimę” był pokrywający szlaki lód. W takich miejscach trzeba było zakładać raki. Ciut wyżej las przykryty był cienką warstwą pudru. Zbliżając się do wysokości 1000 m n.p.m. stopniowo wchodziliśmy w obszar całkiem już pokryty grubszą warstwą białego puchu. Położone wyżej szlaki były ciekawą obietnicą tego, co później można było zobaczyć w najwyższych partiach gór.
Kolczaste nakładki na buty (takie najprostsze raki) w zupełności wystarczały do pokonywania oblodzonych odcinków szlaków. Psy dzielnie wędrowały po górach, czasem tylko zapadając się głęboko w nieubity śnieg :-) Rafa często manifestowała swoją śniegową radość.
Na koniec jeszcze „stała rubryka” i kolejny w naszych podróżach gorzki akcent. Lasy tnie się również w Karkonoszach. Polską rzeczywistość widać zarówno niżej, jak i wyżej w górach…











































