No właśnie zabawa. Nie jest to wyścig, rywalizacja. To zabawa, która daje nam frajdę i dodatkową motywację do obserwacji w terenie. Czym jest „WIELKI ROK” (z ang. BIG YEAR)? To rodzaj ornitologicznego wyzwania na cały rok. Chodzi o wypatrzenie / usłyszenie jak największej liczby gatunków ptaków w roku kalendarzowym na terenie kraju. To podglądanie ptaków, cieszenie się ich obecnością, ale także stała nauka rozpoznawania (oznaczania) ich gatunków. Rzadkie i ważne dla kraju czy regionu gatunki warto zgłaszać ornitologom (prowadzących odpowiednie kartoteki) albo wprowadzać do specjalnych ornitologicznych portali, w których możemy się zarejestrować. Mamy wtedy swój wkład w naukę o ptakach. Do „Wielkiego Roku” potrzebna jest lornetka (bardzo pomocna jest luneta), atlas ptaków i notes (lub specjalna aplikacja). W USA i krajach zachodniej Europy już od kilkudziesięciu lat rozwija się tradycja „robienia Wielkiego Roku”. U nas od kilku lat zaczyna przybywać uczestników tego wydarzenia.
Od kilku my również liczymy gatunki. Zapisy, które przy okazji prowadzimy są dla nas materiałami do prostych analiz i porównań, których możemy dokonywać w różnych konfiguracjach. Możemy sprawdzać kiedy przylatują i odlatują nasze ulubione gatunki ptaków, czy choćby flagowe gatunki – takie jak bociany (zwykle te same – z naszego sąsiedztwa). Widzimy jak w poszczególnych latach zmienia się skład gatunkowy w kolejnych porach roku, czy wreszcie widzimy, które miesiące są najlepsze pod względem liczebności naszych obserwacji (najczęściej jest to maj). A jeśli chcielibyśmy podchodzić do tego jak niektórzy, jak do rywalizacji, to my porównujemy się sami ze sobą. Czasem, gdy motywacja do wyjścia w teren jest ciut mniejsza, wkracza do akcji „Wielki Rok” i napędza nam faktem, że np. w kończącym się miesiącu nie widzieliśmy żadnego nowego gatunku. Wtedy pakujemy graty i ruszamy na wycieczkę w jedno z wielu ulubionych miejsc obserwacji. Dodam jeszcze, że nasze działania nie są twitchowaniem, czyli wypadami ukierunkowanymi na „zaliczenie” konkretnych, na ogół w takich przypadkach rzadkich gatunków. Oczywiście jeśli gdzieś niedaleko pokaże się gatunek, którego nigdy nie widzieliśmy, to próbujemy go namierzyć. Dotyczy to zwłaszcza większych gatunków, które można obserwować z większej odległości, nie wywierając na nie presji i nie stresując ich „nachodzeniem”.
W ostatnich tygodniach tak było z próbą zobaczenia orła przedniego, który pojawił się w Dolinie Neru. Póki co dwie wycieczki nie dały nam satysfakcji z zobaczenia tego ptaka, ale choć go nie widzieliśmy, to i tak było bardzo ciekawie, bo Dolina w tak zimowej odsłonie nie zdarza się często.
Z zabawą ruszyliśmy w roku 2014 i zaczęliśmy wynikiem 176. Potem było coraz lepiej. Rekordowy był 2018 – aż 214 gatunków. Z kolei w 2020 trochę obniżyliśmy loty i znów nie pęka liczba 200. W tym roku ruszyliśmy za to bardzo ostro (oczywiście jak na nasze możliwości). Zrobiliśmy jeden z najlepszych styczniowych wyników w naszej krótkiej historii, wpisując na roczną listę aż 81 gatunków.
Dla tych z Was, którzy nie siedzą jeszcze mocno w temacie obserwacji ptaków wymienię tu gatunki, które trafiły na naszą listę. Może niektórzy z Was będą chcieli porównać swoje obserwacje, albo przynajmniej zobaczyć jakie ciekawe możliwości obserwacyjne daje nam zima.

gęsi spłoszone przez bielika 
zima to dobry czas na obserwacje drapieżników – m.in. myszołowów, myszołowów włochatych, błotniaków zbożowych, jastrzębi, krogulców, bielików, a także sokołów wędrownych i pustułek
STYCZEŃ 2021 – aż 81 GATUNKÓW:
GOŁĄB, BOGATKA, KAWKA, SROKA, PEŁZACZ OGRODOWY, WRONA, GAWRON, KRZYŻÓWKA, DZIĘCIOŁ DUŻY, KOS, KOWALIK, MODRASZKA, SIERPÓWKA, MYSZOŁÓW, WRÓBEL, KRUK, CZUBATKA, CZARNOGŁÓWKA, DZWONIEC, SÓJKA, ZIĘBA, SOSNÓWKA, JER, DZIĘCIOŁ CZARNY, SIKORA UBOGA, STRZYŻYK, ŻURAW, CZAPLA SIWA, POTRZESZCZ, GĘGAWA, CZAPLA BIAŁA, SROKOSZ, PUSTUŁKA, NUROGĘŚ, ŁABĘDŹ NIEMY, KORMORAN, BIELIK, PERKOZEK, MAZUREK, TRZNADEL, MEWA BIAŁOGŁOWA, ŚMIESZKA, KULIK WIELKI, BIELACZEK, CZERNICA, OHAR, ŚWISTUN, CYRANECZKA, GĄGOŁ, GĘŚ ZBOŻOWA, ROŻENIEC, CZAJKA, ŁYSKA, PERKOZ DWUCZUBY, GŁOWIENKA, NUR RDZAWOSZYI, OGORZAŁKA, PLISZKA SIWA, MANDARYNKA, ŁABĘDŹ CZARNODZIOBY, KRAKWA, ŁABĘDŹ KRZYKLIWY, GĘŚ BIAŁOCZELNA, BAŻANT, ZIMORODEK, BŁOTNIAK ZBOŻOWY, DZIĘCIOŁ ZIELONY, SZPAK, UHLA, KOKOSZKA, PASZKOT, MYSIKRÓLIK, KROGULEC, KWICZOŁ, GIL, DZIĘCIOŁ ŚREDNI, RUDZIK, SZCZYGIEŁ, CZARNOWRON, GRUBODZIÓB, MYSZOŁÓW WŁOCHATY.
LUTY 2021 – póki co tylko jeden gatunek :-) – uszatka.

Dużą radość sprawiają nam obserwacje jerów, których duże stado kręci się w naszym działkowym lesie. Jest ich czasem kilkanaście. To dość rzadkie u nas ptaki z północy Europy i każdorazowa zimowa możliwość obserwacji tych ptaków, to bardzo fajny bonus. Podobnie jest z błotniakami zbożowymi i myszołowami włochatymi. To też takie nasze zimowe rarytasy. Z „zimowych gatunków” czekamy jeszcze na spotkania z jemiołuszkami i rzepołuchami. Miło byłoby też zobaczyć krzyżodzioby.
Żeby było jeszcze ciekawiej, gatunki liczymy też w trakcie weekendowych wypadów w teren. W zależności od okoliczności i pory roku na dzienne listy obserwacji trafia od ok 40-60 gatunków w miesiącach zimowych, do ponad 100 we wspomnianym maju.
Wyjątkowym w ciągu roku dniem dla birdwatcherów jest „Rajd ptasiarzy”. Do dzień, w którym liczymy gatunki widziane i/lub słyszane na obszarze jednego województwa, ale za to przez całą dobę. Ten dzień wypada zawsze w maju. Trzeba się do niego specjalnie przygotować (pakowanie sprzętu i prowiantu, ustalenie trasy, kolejności i miejsc przystanków i spacerów). To długi i fizycznie męczący dzień, ale mało który z innych terenowych może się z nim równać pod względem emocji i dawki przygody. W ramach „Rajdu” można się formalnie „ścigać” z innymi drużynami lub bawić się nieformalnie i sprawdzać swoje możliwości w odniesieniu do wcześniejszych lat.
Czasem warto też policzyć (lub przynajmniej oszacować wielkość stada) i zanotować liczbę ptaków jednego gatunku. Ma to znaczenie np. w przypadku gatunku ważnego dla danej ostoi, ptaków spotykanych o nietypowej porze roku albo w nietypowym środowisku.
Niektórzy w „Wielkim Roku” zawężają teren działania np. do administracyjnych granic województwa albo nawet miasta. To jeszcze trudniejsze wyzwanie, ale też jeszcze ciekawsza zabawa. Mam nadzieję, że niedługo uda się o tym porozmawiać w jednym z kolejnych odcinków podcastu.
Czy Wy też liczycie ptaki? Czy próbujecie się w ten sposób dodatkowo nakręcać i stale doskonalić swoje umiejętności w zakresie ich wypatrywania, nasłuchiwania i rozpoznawania? Przebywanie w terenie i obserwacja ptaków, poza zaletami „terapeutycznymi”, o których mogliście posłuchać w 26 odcinku „Spotkań z Przyrodą”, daje nam pole do ciągłego doskonalenia – poznawania rozmaitych środowisk, siedlisk konkretnych gatunków, czy wreszcie miejsc „przystanków” w czasie sezonowych migracji. Odwiedzając w miarę systematycznie nasze ulubione miejsca w regionie, mamy jeszcze lepsze możliwości analizowania i porównywania ptasich obecności i liczebności.
Swoje terenowe obserwacje można później przepisywać do tzw. list gatunkowych (np. w excelu). Mogą to być listy życiowa i roczna, ale mogą to być również listy dotyczące określonych lokalizacji. My np. notujemy gatunki widziane w „naszym” miejskim parku, do którego przez cały rok chodzimy na spacery z psami. Inna lista tego typu jest rejestrowania gatunków, które pojawiły się w obszarze naszej leśnej działki. Przy prowadzeniu list gatunków nic nas nie ogranicza. Możemy je ustanawiać i organizować jak chcemy. Byle miało to jakieś sensowne ramy, dzięki którym wniosą one dokumentacyjny bonus do naszych ptasiarskich aktywności terenowych.
Jeśli nie próbowaliście jeszcze liczenia, to gorąco Was do tego zachęcam. Do lornetki trzeba dołączyć notesik i odrobinę bardziej skupić się na rejestrowaniu swoich obserwacji. Liczenie wnosi do naszych działań pierwiastek „naukowy”, ale też sporo dodatkowej frajdy i czyni nasze hobby jeszcze ciekawszym i bardziej rozwijającym.
Naprawdę warto spróbować.

pamiętajmy jednak o obowiązujących regułach – prawnych i etycznych
Zobacz także:




























