Home Galeria fotografii przyrodniczych Wolin – obrazki z Lubina i Karsiboru

Wolin – obrazki z Lubina i Karsiboru

Koniec kwietnia na "Dzikim Zachodzie".

by Michał Stanecki

Pod koniec kwietnia wybraliśmy się na kilka dni na Wolin. Byliśmy tam we wrześniu i bardzo chcieliśmy zobaczyć tę niesamowita okolicę wiosną. Naszą bazą ponownie był Lubin, wieś położona na klifie, pomiędzy lasami Wolińskiego PN i wielką wodą wstecznej delty Świny.

Pomimo kilkudniowego ochłodzenia, zarówno rośliny, jak i zwierzęta były bardzo aktywne. Rozśpiewane ptaki wypełniały świat. Było ich pełno zarówno w lesie (grzywacze, siniaki, dzięcioły, kruki, sójki, sikory, zięby, świstunki), na klifach (kormorany, pokrzewki), jak i na oraz nad wodą (kilka gatunków kaczek, łyski, perkozy, łabędzie nieme, śmieszki, mewy srebrzyste i bieliki). Również w rozległych trzcinowiskach oraz na mokrych łąkach Karsiboru mogliśmy obserwować i słuchać kolejnych wielu gatunków (kaczki, siewki, rokitniczki, trzciniaki, brzęczki, bąki, czaple białe i siwe, błotniaki stawowe). Po niezamieszkałych wyspach wędrowały stada jeleni, które „pasły się” zatrzymując w dogodnych dla siebie miejscach. W lasach wiele miejsc było mocno zrytych przez dziki.

LUBIN – wieś z widokiem na wyspy i Deltę Świny

Lubin – wieś położona na wolińskim klifie


 

KLIFY

Kolonia kormoranów na klifie


WIDOK Z LUBINA

Widok na wyspy


KARSIBORSKA KĘPA

 

ZMIERZCH I NOC

Korzystając z możliwości, jaką dawał nam pobyt u naszych znajomych (mieszkają w Lubinie przy samym klifie), każdego wieczora siadałem sobie z lunetą i aparatem w miejscu, z którego roztaczał się bajeczny widok na wody laguny i dzikie wyspy. Zachody słońca generowały niesamowite krajobrazy, ale ciekawie było również po zmierzchu. Gdy oczom było już ciężko wyłapywać konkretne szczegóły, wtedy zaczynały sprawniej działać uszy. Wraz z zapadającym mrokiem, cichły odgłosy wsi, a z pejzażu dźwiękowego dawało się wyłapywać poszczególne dźwięki. Wrzaski śmieszek, gadanie kormoranów, które stacjonowały na drzewach na klifie, świst skrzydeł kolejnych eskadr kaczek przelatujących gdzieś nad głową, pokrzykiwanie czapli siwej lecącej w stronę wyspiarskich trzcinowisk czy nakładające się na siebie głosy piegży, kapturek, zięb i wielu innych gatunków mniejszych ptaków. To była niezła uczta dla zmysłów, a zarazem czas spokojnego i leniwego wtapiania się w rozległą, otaczającą mnie przestrzeń świata Przyrody. Zupełnie wyjątkowe spotkania z Przyrodą…

 


You may also like